20:07, 28 10 2005
Post
#1
|
|
|
Generalmajor Grupa: Half ProPlay0r Postów: 2750 Dołączył: 27-09-2003 Skąd: tychy Nr użytkownika: 318 |
.... Jak to jest ze raz jest dobrze a raz zle ... dlaczego czasami przychodza takie dni ze najlepiej byloby nie wstawac z lozka i czekac co sie stanie ... dlaczego mam wrazenie ze tych dni coraz wiecej ? Czy naprawde mamy zupelna kontrole nad swoim zyciem ? Dlaczego wydaje mi sie ze nie ... szczerze mowiac mialem zamiar sie rozpisac, ale nie dzis ... nie teraz zostawie sobie miejsce, moze jutro
|
|
|
|
![]() |
20:56, 28 10 2005
Post
#2
|
|
|
Major Grupa: ProPlay0r Postów: 505 Dołączył: 21-12-2003 Skąd: Toruń Nr użytkownika: 952 |
tyguś mam podobnie..
wiesz ostatnio bylem w jakims mialym miasteczku na imprezie...to jakis inny swiat, cos zupelnie innego niz w miescie. kazdego znasz, jakis taki wiekszy luz, no sam nie wiem jak to okreslic. po powrocie do miasta tak z 1 aklimatyzacji mialem, zupelnie inny swiat ale to naprawde dziwne doswiadczenie... co do dni..qrwa tez tak mam. Wstaje rano, mysle ze znowu w chlodzie na autobus, potem 7 godzin w budzie i powrot, zadnego zycia. Szkola ssie, niczego nie uczy, tylko uczenie sie na pamiec, - zakuj, zdaj, zapomnij. Weekend tez niekiedy z!@#any, qrwa tesknie do tych lat, w ktorych szkola nie miala dla niego znaczenia, serio.. zycie to wyscig szczurow, tylko walka o prace, o nowe kursy i doswiadczenie, 65 lat i emeryturka - siedzenie w fotelu z gazeta w reku i ogladanie TV najdziwniejsza zagadka to co bedzie, jak sie skonczy zycie na tej planecie - czy w ogóle jest coś dalej, coś innego, inne życie ? czy moze po smierci twoj umysl przestaje pracowac, co rowna sie z tym ze nigdy nie bedzie takiego samego czlowieka jak ty... zreszta co sie ze mna dzieje, starzeje sie, jakies (słowo na p)enie o zyciu... |
|
|
|
21:21, 28 10 2005
Post
#3
|
|
|
Leutnant Grupa: Zbanowany Postów: 159 Dołączył: 30-11-2004 Nr użytkownika: 3329 |
Ja też mam podobnie...
6.40... Ten parszywy głos budzika... I tak wstaję o 7.00... Jadę ZAWSZE I WSZĘDZIE zapchanym 672 przez pół godziny, i gdy wysiadam rozkoszuję się tym, że mam teraz swobodę, i nie muszę się gnieść w kwadracie wymiarów 10x10 cm... Dochodzę do celu... 6-7 lekcji... Potem znowu pół godziny jazdy zapchanym 672 (w środy i piątki powrót jest szczególnie "ciekawy" jako, że kończę o 13.40 a autobus mam 13.49. Tyle, że droga zajmuje 4 minuty. Tyle, że biegiem.) i do domu... Ląduję w pozycji horyzontalnej na łóżku... Odbieram kolejny-świrnięty-sms-od-kumpla... W końcu ożywam, jem obiad, i przez 2 godziny robię lekcję i kuję wszystko na jutro... Potem jakieś 2 godziny uda mi się pograć w ET, UT, Twierdzę Krzyżowiec ew. w coś innego, posiedzieć na naszym cudownym forum (odpierając kolejne argumenty na temat tego, że jestem dziecinny i warzywny I znowu to samo, i znowu to samo... I znowu... JA DOSTAJĘ NERWICY!!! Weekend, trochę więcej czasu... Ale co mi z tego... Jak to DWA dni... A tydzień ma PIĘĆ... A potem słuchaj jakiego oszołoma w telewizji, który mówi, ze młodzież jest leniwa i nic nie robi. Jakbym takiego dorwał, to bym mu kazał jeździć 672 cały dzień (jak ktos nie wie, czemu mam taką manię na tym punkcie, polecam jechać o godzinie 7.23, 13.49 albo 14.49. Naprawde ciekawe przeżycie. Dla masochistów.) . Może, jak kiedyś osiągne cel, czytaj: zostanę informatykiem, może inaczej na to spojrze... Ale na razie to dla mnie jedna wielka NUDA... I pusty, bezsensowny schemat... Chyba tez się starzeję... Albo to to 29-7 snajperką na fuel dumpie na mnie źle podziałało... |
|
|
|
21:43, 28 10 2005
Post
#4
|
|
|
Major Grupa: ProPlay0r Postów: 505 Dołączył: 21-12-2003 Skąd: Toruń Nr użytkownika: 952 |
ziomus, autobusy ssa - w kazdy wtorek mam na 8:00, moim autobusem jada 2 szkoly + Uniwerek...po prostu jak sardynka, do tego kazdego dnia mam min. do 14:30 (tylko we wtorek tak mam). W piatek mam do 16.10 qrwa
.... hwds :E |
|
|
|
23:52, 28 10 2005
Post
#5
|
|
|
Hauptmann Grupa: Użytkownicy Postów: 348 Dołączył: 7-11-2003 Skąd: Szczecin Nr użytkownika: 687 |
oj nie marudzcie ... tloki w autobusach ... dziwne godziny zajec .... co wy o tym wiecie ... o ile tloki w autobusach/tramwajach moge zrozumiec .... moze chcecie sie zamienic na godziny zajec? z checia zobacze jak bedziecie marudzic wstajac, zeby zdazyc na 8:00 na uczelnie ... gdzie trzeba wstac jakies poltorej godziny wczesniej bo droga zajmuje ok 1 godziny... i trzeba zaliczyc przynajmniej 1 przesiadke ... potem kwitne na uczelni jak pajac bo jakis kretym tak ulozyl plan, ze dziur w nim wiecej niz w szwajcarskim serze ... i tak sobie prawie codziennie kwitne na uczelni do godz. mniej wiecej 20:00 po czym z!@#any po calym dniu (słowo na p)enia glupot wracam do chalupy mniej wiecej o godz. 21 .... ja sie z checia z wami zamienie ... z wielka radoscia bede chodzil na te 7h lekcyjnych .. zrywal sie usmiechem na ustac na 8 rano ... wiedzac ze wroce nie pozniej niz o 17 do domu ... a sardynka to dopiero jest w tramwaju linii numer 7 ... gdzie laduje sie tam w godzinach szczytu cale pol prawobrzeza bo jada do roboty/studia/do_szkoly na lewobrzeze .... alternatywa jest jazda autobusem 61 troche wiekszy luz ... ale raczej dla 3/4 prawobrzeza niepraktyczne .. bo 61 zawija tylko o waska czesc prawej strony Odry i tez zaopatruje lewy brzeg w pracownikow/uczniow/studentow ... tak czy inaczej przesrane ...i to wy macie powody do narzekan?
jak juz wspominalem .. z wielka przyjemnoscia sie z wami zamienie ... ...chociaz ... przede mna wizja lepszego zycia poza granicami kraju ... i oby sie to spelnilo ... jak sie nie spelni to moge sie zamienic ... obiecuje, bede dobrym uczniem |
|
|
|
1:19, 29 10 2005
Post
#6
|
|
|
Oberst Grupa: Moderatorzy Postów: 1267 Dołączył: 9-08-2003 Nr użytkownika: 79 |
przez 12 lat dymalem na nozkach do szkoly wstajac okolo 7:00. Tam spotykalem kolegow i przyjaciol (a po paru latkach i kolezanki) i czekalem z nimi przez 45 min na przerwe zeby moc wyszalec sie na korytarzach, w lo posiedziec i popatrzec na dupy.
potem wyprowadzilem sie do krakowa, gdzie spedzilem przedziwny czas. Zeby zdarzyc na wyklad z majcy wstawalem kolo 6, zaczynal sie o 7:30 i trwal 1,5 h. Generalnie dalo sie dospac na nim. Ale pieprzyc wyklad. Przeciez sa kumple i pare dup na sali (jedna swietna... ) Pamietam, ze na pierwszym semestrze wtorki mialem za!@#ane od 7:30 do 17:30 majac w miedzy czasie w sumie 35 min przerwy. Na trzecim semestrze tez wtorki od 7:30 do 18:30 (ach te laborki z fizyki po 3h...) z przerwa 45 min (w tym dojazd na wydzial fizyki 25, jesli sie zdarzylo na tramwaj przed innymi:) ). Dodatkowa praca w cafe po okolo 120 h w miesiacu (a zdarzaly sie zrobic 50h od piatku do niedzieli...) Po 2 latach jednak stwierdzilem, ze nie bede projektowal mostow. kolejny rok spedzilem na uj, kierunke infa, z ktorego mnie wypieprzyli za logike. Kto to widzial, zeby dawac 2 terminy (w tym na jeden nie zdarzylem...) Dojazd byl jeszcze lepszy... tylko 25 min na uczelnie i jakies 50 w druga strone (jak sie zbierze pol agh, caly faiis i wsiadze do nieprzegubowego autobusu marki rozpadam_sie to jest wpyte...) nie moge i nie potrafie zrozumiec dlaczego uwazasz Tyger i Lord, ze jest zle. Zawsze moze byc gorzej. Jesli mam lezec w lozku i czekac az cos sie stanie wole wyjsc i stanac sam. Zawsze sa kumple z ktorymi mozna sie napic piwa (a na duzego dola wodki), sa dupy, ktore jesli nawet nie sa chetne to choc mozna popatrzec... Trzeba tylko ruszyc sie i uwierzyc, ze czas nie stoi w miejscu i bedzie tylko gorzej. Chyba, ze jest lepiej, ale nie chce Was oklamywac... |
|
|
|
10:06, 29 10 2005
Post
#7
|
|
|
Generalmajor Grupa: Half ProPlay0r Postów: 2750 Dołączył: 27-09-2003 Skąd: tychy Nr użytkownika: 318 |
Jakby to powiedziec, nie zupelnie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, ze coraz czesciej lapie sie na stwierdzeniu 'moje szczescie' co oczywiscie jets ironia. Ale czy naprawde moge zwalac swoje niepowodzenia na los ? na cos, co zupelnie nie zalezy odemnie ? Czy moze jednak cos jest nad nami, co powoduje, ze albo mamy serie nieszczesc, lub odwrotnie. Jak to jest, ze albo jest miesiac w ktorym zyje z dnia na dzien, i jakos leci, albo jest miesiac gdzie nie chce mi sie zyc i mam wrazenie, ze tak naprawde nic ode mnie nie zalezy. Nie ma tu mowy o jakiejs 'depresji jesiennej'. To raczej zudzenie moim nudnym zyciem. Dom - szkola - komp. Czasami wypad z kumplami na dwor, gdzie jak nie zazyjemy jakichs promili to po godzinie wracam bo jest nudno i zimno. Co ja mam z nimi robic ? Jestem w najpo!@#anszym wieku chyba. Ani pobawic sie w piaksownicy, ani poruchac. wtf? Jakis (słowo na p)ony komputer, o ktorym jak sie nudze to mysle, a jak przy nim jestem to sie nudze, zmienil moje zycie w jedno wielkie gowno. Klepie w ta brudna klawiature i spuszczam sie z przemyslen, o ktorych nawet moim koledzy nie wiedza, ludzia ktorych to nie interesuje i nie poiwnno interesowac. Czyli tak naprawde jestem tym, czym balem sie byc. Jestem tworem XXI wieku, postmodernistycznej epoki, gdzie miast spedzac czas ze znajomymi i dobrze sie bawic, zamykam sie jak jakis tofik w pokoju i trace wzrok przed szklanym monitorem. A z nudow zaczynam bredzic o sile wyzszej, ktora powoduje to co tak naprawde sma w okol siebie wytworzylem. Czyli co, jednak to moja wina ? Nawarzylem piwa, teraz spijam ? Nigdy nie chcialem prowadzic zycia takiego, ze jak bede umieral to powiem 'jestem z siebie duny'. Wiedzialem od samego poczatku ze tak nie bedzie. Nie mam amibcji zmeiniac swiata, wprowadzac rewolucji. Chce przezyc zycie tak, aby umierajac moglbym spojzec sobie w oczy i powiedziec 'staralem byc sie czlowiekiem'. Czlowiekiem. Czy to slowo tak naprawde cos jeszcze znaczy ? Czy czlowiek to juz tylko rasa, jedyna rasa ktora cieszy sie z tego, ze dazy do samozniszczenia, bo w innym wypadku chyba cos by z tym zaczela robic ?
A teraz jade sie odstresowac za miasto na dlugi weekend, bynajmniej nie marnujac czas nad betonowymi plytami i marnowaniem energii swojego ciala na ogrzanie, mowiac do kosci i ewentualnej resztki miesa, ze ich kocham. To moge robic wszedzie i zawsze. Cu. |
|
|
|
10:59, 29 10 2005
Post
#8
|
|
|
Leutnant Grupa: Zbanowany Postów: 159 Dołączył: 30-11-2004 Nr użytkownika: 3329 |
Ech, taka jedna rzecz... Jeśli już uważacie się za "nałogowych komputerowców" (co może byc kompletną bzdurą) , to chociaż wykorzystujcie to do czegoś użytecznego. A to komp jakaś WIELKA, ZŁA MACHINA? Czy komp nie może być też PRAWDZIWĄ pasją? Grafika komputerowa? Programowanie? Czy to też "zły wytwór XX wieku" ? Czy nie może to być coś tak samo użytecznego i produktywnego jak np. malarstwo? I poza tym, czy w necie nie da się spotkać ludzi na poziomie? Ja też niestety jestem człowiekiem, który mieszka w totalnej dziurze, i oprócz mojego kumpla w zasadzie nie mam kontaktu z normalnymi ludźmi (no, teraz to się trochę zmieniło, bo do szkoły jeżdżę do Katowic, i tam są ludzie, którzy mają inteligencję, czego niestety nie moge powiedzieć o ludziach, którzy mieszkają w mojej dzielnicy, i 80% z nich pije) . Od kiedy mam net, czuję się lepiej. Siedzę przed kompem dość dużo, ale w granicach rozsądku, i nie uważam tego za stracony czas. Odstresuję się przy ET czy UT, pomyślę przy jakiejś strategii, czasem narysuję coś na kompie (rzadziej) , pogadam z kumplami... Czy naprawdę to musi być coś tak złego? Są ludzie, którzy po prostu "gubią się" w kompie, i bez większego sensu grają po 15h dziennie. Ale można go użyć do czegoś dobrego. I czasem dzięki niemu można nie zwariować...
|
|
|
|
22:19, 29 10 2005
Post
#9
|
|
|
Leutnant Grupa: Użytkownicy Postów: 105 Dołączył: 27-08-2004 Nr użytkownika: 2676 |
Dzięki Wam za każdy Wasz post. Dzięki Wam wiem przynajmniej, że nie jestem sam
|
|
|
|
0:39, 30 10 2005
Post
#10
|
|
|
Oberst Grupa: Half ProPlay0r Postów: 1087 Dołączył: 3-10-2003 Skąd: jelito grube Nr użytkownika: 367 |
bylem pijany jak to pisalem
ale glowne konkluzje to: -mialem podobne odczucia jak evil i black -glowna przyczyna rozszerzania sie patologii jest reforma szkolnictwa -olac niepowodzenia i je szybko zapominac -brac sile ze zwyciestw -i prowadzic tak mlode zycie by pozniej nie stwierdzic ze je z!@#ales. i nie pisac postow na boardzie po pijaku |
|
|
|
0:25, 1 11 2005
Post
#11
|
|
|
Oberst Grupa: Moderatorzy Postów: 1267 Dołączył: 9-08-2003 Nr użytkownika: 79 |
eot. mimo, ze falu napisal to od dupy strony to sie zgadzam. eot
|
|
|
|
10:45, 1 11 2005
Post
#12
|
|
|
Generalmajor Grupa: Half ProPlay0r Postów: 2750 Dołączył: 27-09-2003 Skąd: tychy Nr użytkownika: 318 |
sformatowałem C, swiezy windows i swiezy linux - od razu lepiej sie czuje :*
|
|
|
|
5:36, 9 11 2005
Post
#13
|
|
|
Major Grupa: ProPlay0r Postów: 852 Dołączył: 24-10-2003 Skąd: Płock Nr użytkownika: 551 |
spilem sie jak swinia u matsu w toruniu, odrazu czuje sie jak nowo narodzony! nawet te prawie 2.5h w autobusie na ostrm kacu nie popsulo mi mojego nastroju
ostatnio mysle troche inaczej niz kiedys.. nie doluje sie bo po ch.uj ? problemow mam duzo bardzo duzo - praca/szkola/zwiazki etc etc kazdy je ma. Ja osobiscie jezeli mam problem i nie moge go sam rozwiazac to go jednym slowem pier.dole - martwic sie o cos na zapas? po co, jak nadchodzi czas na rozwiazanie problemu stawiam jemu czola - nigdy nie jest tak ch.ujowo zeby nie moglo byc gorzej - a wiec jezeli moze byc gorzej niz jest to znaczy ze wcale tak zle nie jest. Jezeli chodzi o spedzanie czasu przed kompem - jezeli ktos uwaza ze zle robil poswiecajac mase godzin na zdupy gry etc - wystarczy sie zastanowic. Nie gralbym to co bym robil? nudzilbym sie? jezeli tak to nie zmarnowales tego czasu - jezeli natomiast uwazasz ze mogles go lepiej wykorzystac to tez nie warto sobie tym zakrzatac glowy bo to juz przeszlosc, czlowiek uczy sie na bledach - kiedys popelniles blad wiecej go juz nie rob. Ja sam sobie z!@#alem sytuacje tym ze zamiast sie uczyc w pewnym momencie mojego zycia (po maturze) wolalem bujac sie z dupami czy siedziec przed kompem - z!@#alem 2 lata studiow pozniej idac na inne bylo mi juz ciezko bo to sie nie chcialo uczyc. teraz pracuje zostalem z sr wyksztalceniem - moglbym miec licencjat i robic magisterke - czy zaluje ? nie, a czemu? kto wie co by sie ze mna dzialo - napewno nie poznalbym masy bardzo ciekawych i cieplych ludzi ktorych poznalem - wiec juz jest powod aby niczego nie zalowac. life is a big journey - u have to walk by the path to enlightement, every decision u make, every path u take, saves your record as a history of mankind |
|
|
|
13:03, 10 11 2005
Post
#14
|
|
|
Hauptmann Grupa: ProPlay0r Postów: 204 Dołączył: 16-10-2003 Nr użytkownika: 499 |
sorki musze sie przyznac ze nie mam czasu czytac waszych (słowo na p) :/
to tyle cu ;o |
|
|
|
21:41, 10 11 2005
Post
#15
|
|
|
Hauptmann Grupa: ProPlay0r Postów: 301 Dołączył: 31-07-2003 Nr użytkownika: 54 |
Myslisz ze twoje zycie jest zle? Myslisz ze jest c@#!owe ? A ja ci powiem takie c@#!! Pomysl ze twoje zycie moglo by byc dopiero c@#!owe gdyby wszyli ci esperal pod lopatke bo uciekles po pijaku szukac azylu politycznego w chinach. Tak, takie juz jest zycie ze raz jestes na gorze a raz masz cos wszytego pod lopatka. Tak juz k#!@a jest :C. Jezeli bedziesz pic z esperalem to ci zacnzie to ropiec na plecach i strasznie na-(słowo na p)c. To jest dopiero c@#!owe, mowie wam...
|
|
|
|
![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi |