IPBIPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> :'(
blacktyger
post 20:07, 28 10 2005
Post #1


Generalmajor
Ikona Grupy

Grupa: Half ProPlay0r
Postów: 2750
Dołączył: 27-09-2003
Skąd: tychy
Nr użytkownika: 318



.... Jak to jest ze raz jest dobrze a raz zle ... dlaczego czasami przychodza takie dni ze najlepiej byloby nie wstawac z lozka i czekac co sie stanie ... dlaczego mam wrazenie ze tych dni coraz wiecej ? Czy naprawde mamy zupelna kontrole nad swoim zyciem ? Dlaczego wydaje mi sie ze nie ... szczerze mowiac mialem zamiar sie rozpisac, ale nie dzis ... nie teraz zostawie sobie miejsce, moze jutro sad.gif Jesli dalej bede mial taki 'kolorowy' humor...
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
blacktyger
post 10:06, 29 10 2005
Post #2


Generalmajor
Ikona Grupy

Grupa: Half ProPlay0r
Postów: 2750
Dołączył: 27-09-2003
Skąd: tychy
Nr użytkownika: 318



Jakby to powiedziec, nie zupelnie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, ze coraz czesciej lapie sie na stwierdzeniu 'moje szczescie' co oczywiscie jets ironia. Ale czy naprawde moge zwalac swoje niepowodzenia na los ? na cos, co zupelnie nie zalezy odemnie ? Czy moze jednak cos jest nad nami, co powoduje, ze albo mamy serie nieszczesc, lub odwrotnie. Jak to jest, ze albo jest miesiac w ktorym zyje z dnia na dzien, i jakos leci, albo jest miesiac gdzie nie chce mi sie zyc i mam wrazenie, ze tak naprawde nic ode mnie nie zalezy. Nie ma tu mowy o jakiejs 'depresji jesiennej'. To raczej zudzenie moim nudnym zyciem. Dom - szkola - komp. Czasami wypad z kumplami na dwor, gdzie jak nie zazyjemy jakichs promili to po godzinie wracam bo jest nudno i zimno. Co ja mam z nimi robic ? Jestem w najpo!@#anszym wieku chyba. Ani pobawic sie w piaksownicy, ani poruchac. wtf? Jakis (słowo na p)ony komputer, o ktorym jak sie nudze to mysle, a jak przy nim jestem to sie nudze, zmienil moje zycie w jedno wielkie gowno. Klepie w ta brudna klawiature i spuszczam sie z przemyslen, o ktorych nawet moim koledzy nie wiedza, ludzia ktorych to nie interesuje i nie poiwnno interesowac. Czyli tak naprawde jestem tym, czym balem sie byc. Jestem tworem XXI wieku, postmodernistycznej epoki, gdzie miast spedzac czas ze znajomymi i dobrze sie bawic, zamykam sie jak jakis tofik w pokoju i trace wzrok przed szklanym monitorem. A z nudow zaczynam bredzic o sile wyzszej, ktora powoduje to co tak naprawde sma w okol siebie wytworzylem. Czyli co, jednak to moja wina ? Nawarzylem piwa, teraz spijam ? Nigdy nie chcialem prowadzic zycia takiego, ze jak bede umieral to powiem 'jestem z siebie duny'. Wiedzialem od samego poczatku ze tak nie bedzie. Nie mam amibcji zmeiniac swiata, wprowadzac rewolucji. Chce przezyc zycie tak, aby umierajac moglbym spojzec sobie w oczy i powiedziec 'staralem byc sie czlowiekiem'. Czlowiekiem. Czy to slowo tak naprawde cos jeszcze znaczy ? Czy czlowiek to juz tylko rasa, jedyna rasa ktora cieszy sie z tego, ze dazy do samozniszczenia, bo w innym wypadku chyba cos by z tym zaczela robic ?

A teraz jade sie odstresowac za miasto na dlugi weekend, bynajmniej nie marnujac czas nad betonowymi plytami i marnowaniem energii swojego ciala na ogrzanie, mowiac do kosci i ewentualnej resztki miesa, ze ich kocham. To moge robic wszedzie i zawsze.

Cu.
Go to the top of the page
 
+Quote Post

Posty w temacie


Reply to this topicStart new topic
1 Użytkowników czyta ten temat (1 Gości i 0 Anonimowych użytkowników)
0 Zarejestrowanych:

 



Wersja Lo-Fi