IPBIPB

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

Profil
Zdjęcie użytkownika
Opcje
Opcje
Prywatny komunikat
RobertG nie posiada prywatnego komuniaktu.
Prywatne informacje
RobertG
Gefreiter
Wiek nieznany
Płeć nie została ustawiona
Położenie nieznane
Data nieznana
Zainteresowania
Brak informacji
Statystyki
Dołączył: 11-05-2004
Wyświetleń profilu: 454*
Ostatnio widziany: 14 03 2006 - 20:35
Czas lokalny: 15:55, 21 04 2026
25 postów (0 postów na dzień)
Informacje kontaktowe
AIM Brak informacji
Yahoo Brak informacji
ICQ Brak informacji
MSN Brak informacji
* Wyświetlenia profilu aktualizowane są co godzinę

RobertG

Half ProPlay0r


Tematów
Postów
Komentarze
Znajomi
Moja zawartość
5 Jul 2004
Z powodu minimalnej ilosci informacji o finale cGc postanowilem opisac jak turniej wygladal oczami nie do konca bezstronnego kibica. Za bledy w faktach, nickach, ortograficzne itp. przepraszam, nie chce mi sie tego drugi raz czytac ;-). Jezeli sa troche mylne lub podaje niedokladne informacje rowniez przepraszam. Generalnie cale zawody cos pilem smile.gif. Prosze sie w razie czego nie wkurzac tylko prostowac.


Dzien pierwszy. Piatek - Przygotowania
Dla mnie finaly zaczely sie w piatkowy wieczor. Zaproszony przez aktualnego czlonka naszego klanu, jakby to nie brzmialo, [AplA] Menegela oraz znajome mi osoby z IC, wraz z kilkoma innymi AplA "czlonkami" ruszylismy, grupami, do mieszkania gospodarza imprezy na wieczorek integracyjny. smile.gif Na spotkanie dotarlem jako przedostatni i zastalem biesiadujace towarzystwo. A byli tam AplA-Qrczak, Henio i ja, Hunter - Alu, Poison - Rollo Tomassi, no i oczywiscie caly tlum Iron Cross-owcow - Trissi, Graszew, Daniel, Pio, Ant, Ancik, Krizz, Mr X, Spayki. Na koniec dotarl rowniez aktualny AoD FarSight. Nie mozna zapomniec oczywiscie o gospodarzu imprezy. Jezeli kogos pominelem to przepraszam smile.gif w koncu spozywanie trunkow troche zachwialo moja kondycja psychofizyczna pod koniec wieczoru. Jako ze na drugi dzien mialy sie odbyc zawody to czesc zawodnikow zachowywala sie profesjonalnie i odpuszczala wiele kolejek zadawalajac sie jedynie niebywale sympatycznym towarzystwem oraz pasjonujacym filmem o cebulkach i ziemniaczkach smile.gif (uprzedze wszelkie domysly - nie to nie bylo o warzywach z ET smile.gif
Tuz przed polnaca opuscila nas czesc zawodnikow i pozostala tylko grupa pijakow oraz ci ktorzy mieli przy nich wypoczac. Dzieki wesolym piosenkom, odsluchaniu reprezentacyjnego choru armii czerwonej, i ogolnie glosnej atmosferze probujacy zasnac w sasiednim pokoju Krizz i Mr X nie mieli na to zadnych szans. Na szczescie w polowie nocy sily nas opuscily i
udalismy sie w kierunku wlasnych kwater. Ja jeszcze, tuz przed ewakuacja, sprawdzilem czy w lazience Menegela sa sprawne odplywy ;-)


Dzien drugi. Sobota - FINALY cGc
Jak mnie bolala glowa ... sad.gif Wstalem ok 12 i doczlapalem sie do komputera. Po polgodzinneju walce z wlasna slaboscia ruszylem przegladac witryny w poszukiwaniu informacji o tym co sie aktualnie dzieje w eLoco (poczatek mial sie zaczac o 10). Jednak zamiast na witryne cGc trafilem na enemyteritory.pl i przezylem szok. W newsach wyczytalem ze [AplA] juz nie istnieje. mad.gif Zostala przez kogos przejeta. Kurcze! Nie bede wiecej pil pomyslalem. Czlowiek nawet nie pamieta kiedy sie sprzeda. Na szczescie pozniej wyjasnilo sie ze news jest tyle warty ile ...... i wrocila mi wiara w moje samokontrolujace sie zachowanie po spozyciu. W domu odkrylem specyfiki poprawiajace samopoczucie, po ciezkim wieczorze, i juz po pol godzinie bylem jak nowonarodzony. Udalo mi sie wbic na shoutcasta i okazalo sie ze jeszcze duzo nie stracilem. Trwal dopiero pierwszy mecz. Ale znowu szok. Czyzby dalej kac gigant? FF remisuje z IC na Oazie. Rozpoczyna sie Fueldump i jeszcze wiekszy szok IC przegrywa.... No ladnie, pomyslalem, ale urzadzilismy chlopakow. Niektorzy przepici, niewyspani przegrywaja w pierwszym meczu. Niemozliwe sad.gif Wbijam sie w firmowa koszulke i jade na Krucza rog Wspolnej by spojrzec na wszystko z bliska. Na miejscu jest juz czesc Apla-towarzyszy. W trakcie dnia docierali pozostali. Takze nasz klan na finalach cGc, w spozywaniu piwa reprezentowana byla przez: Qrczaka, RobertG, Henia, Aqq, Lobuzzera, Yasiego, Menegela no i oczywiscie Gburka. Stawilismy sie liczna ekipa, niektorzy nawet z tej okazji przejechali kilka tys. kilometrow - pozdrowienia Yashi smile.gif Inni, zdajac tego dnia egzamin w miescie poloznym daleko od Warszwy, nie zawiedli i rowniez, po stresujacym poranku, sie stawili - pozdrowienia Lob.
Jak juz pisalem wczesniej, dotarlem ze sporym opoznieniem akurat na mecz Hunter - Poison. Kafejka nabita mlodzieza. Szykuje sie kolejna sensacja. Huntersi tocza wyrownana walke z Poison. Czyzby przewidywany przez wszystkich final mial sie odbyc juz w grupie przegranych? Przy bezposredniej walce o pozostanie w turnieju? Na szczescie (choc szkoda Hunters a
zwlaszcza Alu - pozdro) Out of Reach potwierdzaja swoja klase i przechylaja zwyciestwo na swoja korzysc. Dlej mamy szanse ujrzec, oczekiwany przez wiekszosc mecz, dopiero jako ukoronowanie wieczoru.
Miedzy kolejnymi grami sa bardzo dlugie przerwy. Przygotowywanie komputerow i rozne, drobne problemy techniczne powoduja ze kolejne spotkania odbywaja sie co ok. 1,5h. W miedzyczasie jest okazja na korzystanie ze wszystkich atrakcji przygotowanych przez eLoco. Jest poldarmowa pizza (darmowa dla graczy), sa soki dla niepijacych smile.gif No i jest makabrycznie
tanie piwo, jedyne 3 zl (w wiekszosci warszawskich pubow kosztuje ok 10zl). IMHO organizacja wzorowa. GRATULACJE! Na przeciwko lokalu w ktorym odbywaly sie zawody oprocz pizzeri jest jeszcze kebab, pozdrowienia dla kebabozercow, oraz sklep monopolowy w ktorym milosnicy innych gatonkow trunkow, niz piwo, mogli w czasie calych zawodow uzupelniac braki. Takze jedzenia i picia wszelkiej masci, a do tego w bardzo przystepnych cenach, nikomu nie brakowalo.
W czasie przerw rozmowy na rozne tematy. W trakcie jednej z nich zostaje oskarzony przez Lemura o naganne zachowanie mojego klanu w trakcie umawiania naszego wspolnego meczu. Probuje wyjasnic ze sytuacja taka nie mogla miec miejsca. Sprawa w toku ... czekam na dowody ;-) Jednoznesnie okazuje sie ze NF, ktorych wczesniej nie znalismy osobiscie, to za!@#iscie fajni i sympatyczni ludzie smile.gif Pozdrowienia! A Lemura z racji wieku bierzemy do siebie ;-) Zreszta wszelkiwe watpliwosci rozwiazemy niedlugo z bronia u nogi na mapach ET ;-)
Mija kolejne 1,5h. Zaczyna sie pierwszy wazny mecz. O pozostanie w turnieju. IC gra z Hunter. Pierwszej mapa to Goldrush. Firmowa mapa IC. Fulhold a potem emocjonujaca walka o zloto. Po wspanialej akcji swoich zawodnikow, ktorzy w dwojke, prawie minute wyczekali w pomieszczeniu ze zlotem IC wygrywa ta mape na 3 min przed koncem. Publika mogla zobaczyc w akcji "pierwszy mortar Europy" - Krizza oraz popisowe akcje "mistrza miotly" - Graszewa. Prawdziwe emocje zaczely sie dopiero przy RailGunie. Nielubianej przez wiekszosc mapie. IC po ciezkich zmaganiach ustawia czas na ok 9 min. Zmiana stron i Hunters jako Axis. Ida jak burza. Zajmuja flage i wydaje sie ze za pierwszym podejsciem doprowadza do niej kolejke. Jednak zacieta walka w ktorej wagonikowi brakuje do stacji przeladunkowej paru metrow trwa dluga chwile. Po 4 min IC odbija flage i stabilizuje sytuacje. Hunters jako pierwsi odpadaja z turnieju po bardzo wyrownanej grze i z Poison, i z IC. Szkoda ze zwyciezcow nie moze byc wielu ;-(.
W kuluarowych rozmowach dowiaduje sie od IC|Daniela ze jest dobrze. Czapeczki juz maja smile.gif Nastepuje kolejna dluga przerwa. Wzrok wiekszosci ET sympatykow zawieszony na gwiezdzie tego wieczoru Anfisi smile.gif ktora nie wytrzymuje presji i zmienia spodnice na spodnie ;-) Pozdrowienia! Druga wazna osoba, odmiennej niz wiekszosc uczestnikow turnieju plci, jest muza IC Trissi. To nie tylko muza to rowniez bardzo pragmatyczna osobka ;-) znajac swoich wspolklanowiczow starannie przyklejala kazdemu do monitora karteczke z napisem - DOBIJAC!!! smile.gif
Nastepny mecz to mecz o final. Poison vs FF. Mapy Radar, Battery. I jak zwykle, tego dnia, bardzo zaciety mecz. Na Battery co chwile podkladane i rozbrajane dynamity. Naprawde polecam demka. W kazdym meczu bylo cos wspanialego do obejrzenia. Na Radarze ma sytuacje akcja wywolujaca salwe smiechu na widowni. Eng Poison podklada dynamit pod
command posta. Chwile pozniej podbiega covert i niszczy szafe. Eng, by zarobic na czasie, probuje odrazu postawic comandposta. Jednak zanim konczy "podkrecanie" ginie od wlasnego dynamitu. Niecodzienna sytuacja. Jednak Poison wygrywa mecz. Najkrotsza droga, bez porazki jest juz w finale.
Kolejna dluga przerwa. Wsrod pijacych prym wioda, w kolejnosci kryzysow ktore zauwazylem: Menegele, FarSight i Rydzyk. Menegele juz na samym poczatku zmeczony poprzednim wieczorem, wczesnym pojawieniem sie na turnieju oraz latwa dostepnoscia taniego piwa zapada w drzemke, podczas jednej z popoludniowych walk. Wykorzystawana zreszta skrzentnie
przez fotografow do uwiecznienia tej zaciekawionej meczami pozy naszego druha. Kolejnym przezywajacym kryzys kilka godzin pozniej jest FarSight. Ten ma troche trudniej. O ile Menegele zasnal na fotelu to Far na niewygodnej laweczce w pierwszym rzedzie. To nie pozwolilo mu na dlugi odpoczynek. Walczyl dzielnie i po kilkudziesieciu minutach kontunulowal
zabawe. Jednak prawdziwa gwiazda wieczoru zostal Rydzyk. Zbeltany mieszanka piwa i taniego wina nie wytrzymal napiecia podczas polfinalu. Zwrocil poldarmowa pizze, kebab i co tam jeszcze mial na sam srodek sali. Na shoucie info: "leci jak z kranu". Jednak Rydzyk wychodzi na powietrze, lapie drugi oddech i juz za chwile z mopem doprowadza sale do przadku. Malo
tego! Podobnie, jak pozostali przezywajacy kryzys, dalej kontunuuje wieczor z piwem u reki. Mocna glowe ma brac Wolfowa ;-)
Kolejny mecz o wejscie do finalu to IC vs FF. Rewanz za poranna porazke. Jako mapy zostaja wylosowane Battery i Goldrush. Zaczyna sie Battery. I odrazu widac ze IC z wieczora to nie to samo IC co rano. Pierwszy ich atak i rampa zbudowana. Do kompleksu dostaje sie eng i medyk. Mr X (medyk) ginie zabity przez poscig. FF utrzymuje flage. Jednak jestesmy swiadkami
doskonalej gry Graschewa i pasjonujacej zabawy w chowanego. Ukrywa sie przd scigajacymi go przeciwnikami. FF, chyba przekonane ze Mr X byl jedynym ktory sie przebil, wraca do obrony plazy. W tym czasie IC, wiedzac o "zbunkrowanym" engu, markuje ataki probujac zauwazyc czas spawnu Axis. W koncu podaja ta informacje. Dynamit podlozony w czasie
uniemozliwiajacym zmiane klasy. I znowu jestesmy swiadkami doskonalej akcji Graschewa. Przygotowany by ew. wyeliminowac enga przeciwnika niezauwazony, w nieprawdopodobny
sposob, wymija nadbiegajacego meda Axis. Tego sie nie da opowiedziec. To trzeba zobaczyc na demach. Czas ustawiony na ok 3 min. Praktycznie nie do wygrania juz przez FF.
Druga mapa jest Goldrush. FF zaczyna imponujaco. Dosc szybko zabieraja czolg, bez zatrzymania mijaja pierwsza bariere. Walka o przejazd i druga trwa chwile ale po ok 8 min Alianci sa juz pod bankiem. I zaczyna sie dramat. Jakis debil chcacy bezimmiennie zaistniec tego dnia wlamuje sie na konsole i zmiena najpierw grawitacje a potem gamespeed. Gratulacje IMBECYLU! Zaistniales (drobnu update w czasie pisania tekstu - znani juz IMBECYLE!). Niestety by zmienic haslo rcona potrzebny byl restart mapy. Niezla gra FF zostla zmarnowana. Trzeba przypomniec ze IC do wygrania polfinalu wystarczyl w tym momencie fullhold na tej mapie. Po chwili Goldrush rozpoczyna sie ponownie. I ponownie FF idzie jak burza. Praktycznie w podobnym, jednak troche dluzszym, czasie docieraja pod bank. Ale ci ktorzy znaja taktyke IC smile.gif wiedza ze tu dopiero zaczynaja sie schody. FF nie laduje nawet jednej skrzyni. Fear Factory odpada udawadniajac swoja gra ze ich miejsce w finale nie bylo przypadkowe. Do tego z satysfakcja moga powiedziec ze rano wygrali z przyszlym Mistrzem Polski ;-)
Mamy final IC - Poison. Taki jakiego wszyscy wczesniej oczekiwali i na jaki ostrzyli sobie zeby milosnicy ET w Polsce.

Dzien 3 - niedziela FINAL cGc
Final zaczal sie grubo po polnocy. Dla graczy turniej trwal ok 14 h. Na shoutcasta dzielnie obslugiwal Mitos i Khain. 14 godzin gadania i czuwania nad turniejem. Tytaniczna praca. Na szczescie w podtrzymywaniu energii ten caly dlugi czas pomogly im soki DrWitta. Znacie juz tajemnice sukcesu ;-) Lemur i zaloga eLoco doskonale przez ten caly czas radzili sobie z
rozwiazywaniem wszystkich problemow oraz wzorowym przebiegiem turnieju. W sedziowaniu pomagala gwiazda CB NoOne ;-)
Wielki final. Na sali juz mniej osob niz rano ale pozna pora wyeliminowala dzieciaki ;-). Zostali najtwardsi. Dochodzi do losowania map. Radar i Battery. Chwila konsternacji. Zadna z druzyn nie zadowlona. Nie ma ani Oasis, dajacej przewage Poison, ani Goldrusha na ktorym IC czuje sie nie do ugryzienia. Zdecyduje wiec znajomosc i ogranie na wszystkich mapach, zwlaszcza, ze finalowe sa rzadko w oficjalnych meczach wybierane. No i indywidualny skill. Do tego drobny niepokoj wsrod IC wzbudza fakt ze przeciwnik tego dnia juz gral Radar i Battery. Sympatycy IC, w tym ja, przewidywali, ze na Radarze Poison zostanie zjedzone a Battery to loteria. Niestety tak dlugiego finalu, picia dzien wczesniej i papierosa za papierosem nie wytrzymuje Ant. Zle sie czuje i opuszcza chlopakow tuz przed finalem. Bardzo rozsadnie. Zamiast sie meczyc zostawia gre bardziej wypoczetemu. Wchodzi Spayki.
Rozpoczal sie mecz. Na sali w pierwszym rzedzie Far i Mengele intonujacy antypoisonowe piosenki ;-) Moze niezbyt ladne, ale w koncu kibice maja swoje prawa ;-P. Atakuje &. Meczy sie troche ze zdobywaniem comand posta ale mimo wszystko go zdobywa i szybko wynosi west radar. Z przedmeczowych informacji domyslalem sie ze ic jest bardziej nastawione na obrone
east wiec w spokoju przygladalismy sie dalszemu przebiegowi sytuacji az do czasu ..... kiedy wszyscy ujrzeli "kozaczacego" z MG na stojaka Graszewa ohmy.gif. Szok. Na sali smiech. Mengele z piana na ustach wychodzi z sali i probuje sie dostac do kafejki by "zgnoic" Graszke smile.gif Z dupy taktyka - z dupy wynik. Poison bez problemu wynosi drugi radar. Niezly czas. Zmiana stron. IC
wynosi jedna skrzynie, niestety druga mimo ze podniesiona zostaje odbita. 1-0 Dla Poison
Krotkie oczekiwanie i mamy druga mapke. Role w meczu sie odwracaja. Na battery juz rzadzi IC. Ustawia bardzo dobry czas (chyba cos ok 4,5 min) i swobodnie go broni. Decydujacy wplyw miala chyba akcja gdy na poczatku cala druzyna Poison, atakujac od tylu, zostala powstrzymana przez dwoch zawodnikow przeciwnika.
Przerwa, dolosowanie mapy. Na twarzach ludzi z IC widac rozluznienie. Az dziwne ze przed ostatnia, decydujaca mapa sa tak spokojni. Ale coz maja myslec. Wygrywaja wiekszosc pojedynkow 1 vs 1. O skila sa spokojni. Tylko straszny niefart moglby ich pozbawic zwyciestwa. Losowanie i Fueldmp. I znowu oba zespoly niezbyt zadowolone. IC bo nie cierpi tej mapy,
zreszta raz juz tego dnia ja przegralo, Poison bo ... z nimi nie rozmawialem ;-)
Zaczyna sie ostatnia w tych finalach walka. Z przyjemnoscia patrze na poczatek, gdy Daniel w ataku na okolo "zdejmuje" 3 Poisonowcow pod rzad. Jano, Ancik Mr X co chwile wykazuja sie podobnymi umiejetnosciami strzeleckimi. Widac ze chlopaki pra po zwyciestwo. W zasadzie nie bylo zadnego etapu w ktorym byliby na dluzej powstrzymani. Buduja most, rozwalaja brame, zdobywaja commandpost. Dopiero przy samych zbiornikach, samotnie szarzujacy Spayki mimo trzykrotnego przebicia sie i podlozenia dynamitu, dwukrotnie zostaje zatrzymany. Obrona Poison raczej rozpaczliwa.
Czas ustawiony ponizej 10 min. Wszyscy ktorzy obserwowali ostatnie mapy sa juz przekonani ze na IC w tym momencie sa nie do pokonania. I spokojnei bronia wyniku.

MISTRZEM POLSKI JEST IC. IC NAJLEPSZE JEST!!!

Po pol godzinie ok. 3 w nocy nastepuje degoracja. Zawodnikiem turnieju zostaje wybrany, w niedemokratycznym postanowieniu Lemura - choc slusznym, FF FragStaler. Podczas dekoracji, jak zwykle piekna Anfisia, rozdaje buziaki ... zaczelem zazdroscic ze ja nie dostalem sie do pierwszej czworki.

Dalej nie chce mi sie pisac niech opowiadaja inni co sie poznij i gdzie dzialo ;-)

Pozdrawiam wszystkich uczestnkow, organizatorow i kibicow cGc i mam nadzieje ze podobny turniej zostanie dosc szybko powtorzony - w rownie milej i profesjonalnej atmosferze.
Pozdrawiam cala [AplA], IC i innych wspolpijacych w tych dniach.
8 Jun 2004
Od jakiegos czasu dotyka mnie dosc dziwny problem. Grajac na serwerach FFA potrafi mi sie wylaczac autopodnoszenie apteczek, amunicji itp. Czasem rowniez wylaczaja sie "hit sound" a juz "hitem" jest niemoznaosc podniesienia w zaden sposob radar parts.
Zazwyczaj pomaga wyjscie i wejscie na serwer jeszcze raz. Ale to strasznie upierdliwe.
Czy znacie na to jakies "lekarstwo"?

RobertG
Ostatnio byli


7 Jul 2008 - 1:42

Komentarze
Inni użytkownicy nie zostawili komentarzy dla RobertG.

Znajomi
Brak znajomych do wyświetlenia.
Wersja Lo-Fi
IPS Driver Error

IPS Driver Error

There appears to be an error with the database.
You can try to refresh the page by clicking here