tru - ja jeszcze jestem mlody (no offence ymma) i zycie jeszcze mnie wszystkiego nie nauczylo

aczkolwiek pracowalem, studiowalem, wiem jak ciezko znalezc prace (jakakolwiek), jak ciezko jest zarobic pieniadze.. i poniekad pomimo tego ze zlewam oceny, nie mam ambicji na wysoka srednia, to jednak kazdy chce wypasc jak najlepiej.. (moze to daje nadzieje ze lepsza srednia = lepsza praca... moze)
Co do wiedzy ogolnej zgodze sie troche.. tylko wiadomo.. mamy kategorie ludzi:
- jeden wiedza scisla z tego jest dobry, mata fiza chemia - jego zainteresowania.. wiadomo ze polskiego i historii tez trzeba hapnac, zeby cos wiedziec, miec wiekszy, szerszy swiatopoglad, ale glownie sie zewa wiekszosc zajec typowo humanistycznych
- wiedza humanistyczna - polski, hostoria, sztuka, teatr i inny staff np biologia - podobnie jak wyzej... nie hapiemy wtedy matematyki zbytnio bo sie nam glownie nie przydaje.. wiadomo liczyc kazdy powinien potrafic, ale zeby humanista musia wkuwac calki podwojne czy nny stuff ? po co ?
- wiedza typowo techniczna - jakies technika typu mechanika - wiadomo, rozne kierunki rozne przedmioty... taka osoba raczej nie powinna klasc nacisku na humanistyke etc etc
- ostatni rodzaj wiedzy to zwykly typowy jezykowiec jak ja

- mata mi sie skomplikowana nie przyda... bo po co ? fiza chemia tez... raczej przedmioty humanistyczne minimum.. typowo techniczne wogole..
Niestety nasz system ksztalcenia wyglada tak: z wszystkich robimy geniuszow.. a tak nie powinno byc.. powinni w pdst przekazywac jak najwiecej wiedzy praktyczno-ogolnej, w gimnazjum klasc nacisk juz na jakis kierunek.. np chemia - i wszystko co z nia zwiazane, etc
ja chodzilem do lic o prof mat-inf - wszystkiego mialem w hcuj... biologi (co ma biologia i jakies skomplikowane schematy kregowcow z komputarami i matma ?)
Nasz system ksztalcenia nie powinien produkowac cyborgow co wiedza wszystko o wszystkim.. bo pozniej w spoleczenstwie jest malo specjalistow o wysokich kwalifikacjach a duzo ludzi ktorzy sie na wszystkim znaja.. a znaja sie tak dobrze na wszystkim ze nikt ich zatrudnic nie chce.. bo sie w praktyce okazuje ze sie na niczym nie znaja...
Wybierzcie sobie kim chcecie byc - i w tym kierunku sie ksztalcie... jezeli chcecie byc komputerowcami - mata + infa no moze fizyka - polski zeby zdac mature.. mowic i pisac nas na jezyku polskim naucza... tylko to jest wazne.. reszta smieci typu wiersze na pamiec+jakies ksiazki ktore malo kogo interesuja nie sa wazne...
Jak sie kazdy by ksztalcil w swoim kierunku i kladl na swoj kierunek najwiekszy nacisk + hapal troche wiedzy ogolnej (ale nieza duzo) mielibysmy kraj samych fachowcow i moze wtedy bysmy nie musieli sie martwic jutro czy znajdziemy prace, czy sie zmniejszy bezrobocie, czy gospodarka pojdzie w gore.
sorx za off topic i pzdr ymma - fajnie sie gra nocami na ffa, no nie ?

edit: sory ymma zle doczytalem twojego posta - ty tez sie mylisz... ja nie negowalem tego ze dobre studia nie gwarantuja dobrej pracy i wysoka srednia dobry dyplom nie daja wiekszych szans na lepsza robote.
Mi chodzilo raczej o zwykle szkoly, Uniwersytety koncza najlepsi, ludzie ktorzy chca sie uczyc, a nie ludzie co nawalaja dniami i nocami w wolfa... Zreszta aby sobie pozwolic na studiowaniu na dobrej renomowanej uczelni np UJ to nie tylko trzeba miec wiedze na najwyzszym poziomie ale i pieniadze. Ja tutaj piszeze swojej perspektywy - czlowieka z malego miasta...
Glownie rozchodzilo sie o to iz w pdst/gim/lic dobre stopnie nie zawsze = wysoki poziom wiedzy.
Wiadomo ze najlepsi z UJ, UAM czy UMK maja dobre prace w kieszeni... ale tylko ci najlepsi... a zeby byc najlepszym nie trzeba miec dobrych stopni w pdst/gim/lic, trzeba byc zdolnym i miec dobry plan.
Wiekszosc ludzi konczacych studia, ci ktorych nie bylo stac na renomowane studia lub nie byli na tyle zdolni musza sie bic o prace i w ich przypadku (bo zakladam ze ci pr0 studenci ze srednimi 5.0 juz zeszli z rynku - patrz maja robote) liczy sie tylko to co maja w glowie... czyli wiedza z danego kierunku
Zreszta piszac CV nie piszesz ze mialas w lic srednia z matury 5.0 czy 3.0 albo ze na studiach z pracy mialas 5 (chyba

)
Nie bierzemy tu tez czynnikow takich jak powiedzmy: glab ktory ledwo co skonczy jakas szkole na zadupiu i nic nie umial bo placil dostal sie do pracy bo mial uklady.
Tak naprawde dobra prace gwarantuje tylko dyplom z wyroznieniem z renomowanej uczelni + duzo szczescia
Zyjemy w takim kraju jakim zyjemy.. liczy sie efekt glownie koncowy i to czy chcemy czy nie... watpie zeby pracodawca zarzadal od kogos po studiach ocen z gimnazjum i sprawdzal jego srednia.
Przedstawilismy inne punkty widzenia, kazdy na swoj sposob sluszny i szczerze mowiac lubie Ci odpowiadac na posty bo przynajmniej jest jakas ciekawa na poziomie z Twojej strony (bo ja jestem nab) dyskusja

Btw jest jeszcze jeden bajer... czlowiek charuje na dziennych i dostaje srednia 3.5 a jakis ziomek w tej samej szkole (nawet na dobrym uniwerku) idzie na zaoczne placi czesto kase za zaliczenia wiedze ma slaba - odbieramy dyplomy - i kandydujemy do pracy - on ma srednia 5.0 z zaocznych ja 3.5 z dziennych.. jak myslicie czy sprawdza ze byl na zaocznych ? watpie...