na wstepie mojego posta chcialbym zaznaczyc iz (pewno to zauwazyliscie) potrzeba mi pomocy psychologa a jezeli i to zawiedzie to psychiatry, wiec jezeli znacie jakiegos dobrego to msg me @ irc chan #wow-et
k thx
jest godzina dokladnie 6:11 kiedy zaczynam to pisac.. podje.bany alkoholem a dokladniej dosyc wytrawnym trunkiem - whisky - w samym srodku stanu tego stanu upojenia, postanowilem napisac conieco, aby ten dzial a mianowicie hydepark znowu ozyl...
czasami, hmm prawie codziennie wstajac rano do pracy czy tez nie wstajac do pracy i lezac w cieplym lozku nachodza mnie slowa dosyc znanego artysty wsrod naszych zachodnich czarnych braci 2paca "... wake up in tha mornin and i ask mysel - this life is worth livin or should i blast myself?" - i pomimo tego ze nie slucham takiej muzyki te slowa przypadly mi do gustu, wiec codziennie sobie zadaje to pytanie i jakos odpowiedzi nie widac.. wiec tutaj zapraszam was do dyskusji.. drodzy forumowicze..
Nie bedziemy sie tutaj rozwodzic o Bogu, chociaz dla wielu ma on wielkie znaczenie, dla mnie nie ma.. odkad skonczylem 11 lat a przypomne iz teraz jestem starszy o kolejne 11 ciagle nie daje mi to spokoju...
Jaki jest sen zycia? Czy czlowiek ma dusze? czy po mojej smierci moja dusza - ew swiadomosc zostanie przeniesiona do innego wymiaru? czy moze zginie wraz ze mna? czy zycie opiera sie tylko na przedluzaniu gatunku do usranej smierci ? niestety nikt jeszcze nie udowodnil ze jest inaczej a zycie samo w sobie daje nam przyklad ze potrafi byc piekne ( i tak staram sie myslec) lecz niestety czesciej pokazuje nam iz jest zas.rane
Dla wielu z was moje pisanie jest zwyklym belkotem i pewno olaliscie juz tutaj tego posta odpisujac - stary idz sie leczyc. Ja natomiast staram sie kopac dalej... po cos mam ta swiadomosc, ten mozg, trzeba z niego korzystac. I tutaj powraca obraz Boga jako naszego stworzyciela.. i wg wiekszej ilosci religi, nie powinno sie poddawac sie watpliwosci jego istnienia.. bo to On nas stworzyl na swoje podobienstwo.. to do mie nie trafia, chociaz bardzo chcialbym aby zycie i istnienie ludzkosci bylo tak proste jak jest to opisywane w biblii i innych tego typu dzielach...
Czekam na jakies odpowiedzi ludzi wierzacych.. czy dla was to wszystko co zostalo wam podane na tacy jest takie proste jak drut i wierzycie w to w slepo z klapkami na oczach ? Jezeli tak to wam zazdroszcze, bo niestety przytlacza mnie czasami ta "rzeczywistosc" i wszystkie przeslanki mowia mi ciagle o tym ze "smierc to jest koniec". Jest to przykre... Czy jestem pesymista? czy moze dekadentem ? W glebi duszy czuje sie optymista bo ciagle uparcie twierdze ze "zycie jest piene" pomimo tego ze ciagle wiatr mi w oczy wieje...
Zastanawia mnie kolejne pytanie: dlaczego jako jedyny gatunek na tym swiecie mamy tak rozwiniety intelekt? czemu droga ewolucji zakrecila dziwnie i powstalo cos co nazwane pozniej czlowiekiem potrafi byc kims pieknym oraz kims zlym w jednej osobie? Ktoregos dnia idac po osiedlu widzialem jak banda nastoletnich gnoji bije biednego pijanego pana.. czy zareagowalem? oczywiscie ze tak rozgonilem towarzystwo, czlowiekowi pomoglem wstac, on mi podziekowal i poszedl, co sie z nim stalo? nie wiem... ale wtedy dlugo mysallem czemu istoty takie jak ludzie potrafia z jednej strony byc dobre a z drugiej takie zle ? od tamtej pory bardziej szanuje psy niz ludzi, do niektorych ludzi czuje wstret, nikt nie jest idealny, ale na Boga, miejmy troche litosci i zachowujmy sie jak na istoty myslace przystalo...
Podobno mowia ze wszechswiat jest nieskonczony i istnieje wiele planet o podobnej strukturze jak nasza - Ziemia. Wiec mamy spore prawdopodobienstwo ze gdzies ten za!@#any wszechswiat zamieszkuja istoty o podobnym do nas intelekcie... Ciekawe jak "oni" by nas postrzegali? jak my zwierzeta ? Jezeli tak to mamy prze!@#ane ;]
Jest tyle pytan a zero odpowiedzi, ostatnio rozmawiajac z moimi przyjaciolmi rozmawialismy o istnieniu duszy i tym podobnym crapie, zalozylismy iz po smierci nasza swiadomosc zyje dalej jako jakas energia ktora krazy we wszechwiecie w nieskonczonosc i tutaj nasuwa sie kolejne pytanie... czy te wszystkie pytania ktore teraz zadalem po naszej smierci zostana nadal bez odpowiedzi ? i nasza "wedrowka po wszechwiecie" bedzie uzyskiwaniem na nie odpowiedzi ? bo bezsensem byloby jakby ktos po naszej smierci podal nam wszystkie odpowiedzi na tacy.
PATH TO IMMORTALITY! czlowiek jak mrowka pracuje nad tym aby opoznic proces starzenia, aby czlowiek mogl zyc wiecznie... mnie ciekawi jak bedzie wygladala ludzkosc za kolejne 2 tysiace lat, niestety nie bedzie mi to dane dozyc.. ciekaw jestem czy do tego czasu nasza cywilizacja padnie, czy bedzia jakas plaga ktora zwipuje all populacje czy tam wojna i przezyja tylko nieliczni ? za duzo sci-fi chyba olgadam, bo ciagle mam w oczach wizje znisczenia i kataklizmu... ponoc sa jakies przepowiednie.. pewno kolejny crap jakie jest wasze zdanie na ten temat ?
To koniec pytan na dzis.. teraz przedstawie wam swoja wizje zycia, czym dla mnie jest zycie? Dla mnie zycie samo w sobie jest piekne, nie wazne co sie stanie i jak ch.ujowo ono bedzie wygladac i tak bedzie piekne... moje zycie jest zwyczajne, czesto szare chociaz czasami nabiera rumiencow... traktuje zycie jako wedrowke, "a path to enlightenent" nie wazne jest dla mnie jutro, chociaz czesto rozwazam sens mojego skromnego istnienia... staram sie zawsze widziec jego plusy niz minusy i to chyba sprawia ze ciagle tu z wami jestem "always look at the bright side of the sun".
Reasumujac staram sie zyc tak aby przed smiercia powiedziec sobie "niczego nie zaluje - to byla wspaniala przygoda"
dopilem ostatniego drinka... czas chyba spac. Mam nadzieje ze kogos zainteresuje ten topic i ze poznam wasza strone zycia... moze to mnie przyblizy do odpowiedzi na te pytania ktore zadalem...
k thx bye