Jeden z niewielu bardzo konstruktywnych wniosków na tym forum.
TAK GRANIE TO SYF.
Szkoda, że niektórzy dochodzą do tego wniosku po tym jak sobie z!@#ali życie przez siedzenie np po 10 godzin i napieprzanie w jedną grę (Nie będe tu opisywał przypadków z CS-a gdzie kolesie umierali przed kompem po kilkudniowej patryjce non stop

).
Gra się dla przyjemności. Podbnie jak dla przyjemności można pić wóde. Jesli gra się niedużo i pije od czasu do czasu to jest przyjemność. Tylko jeśli ktoś przegina to zaczyna się nałóg. Tak jak są notoryczni alkoholicy, to są też notoryczni gracze. Z tą różnicą że nie zataczają się po chodniku albo leżą we własnych rzygach tylko siedzą przed kompem po kilkanaście godzin. Cały ich świat to gra albo wódka.
Dobra gra rzeczywiście potrafi wciągnąć. Wszystkie sieciowe rozrywki typu IRC, gry online itd mają to do siebie że niesamowicie wciągają i są najlepszymi złodziejami czasu. Wszystko byłoby dobrze gdyby doba miała 100 godzin ale jak narazie ma tylko 24.
Tak samo jak można być uzależnionym od dragów, seksu czy wódki to można być uzaleznionym od irca, internetu, gier.
Gra się przede wszystkim dla przyjemności. Dla jednych przyjemnością może byś sam powód grania w daną grę. Dla innych którzy chcą być pro przyjemnością może być odnoszenie sukcesów w grze. Tylko to wymaga jeszcze więcej czasu.
Pomijam już fakt, że tak naprawdę pro to jest garstka ludzi w USA i na dalekim wschodzie i akurat nie grająca w ET. I los takich ludzi jest najgorszy - osiągają sukces w grze, kosztem tracenia życia ale z tego sukcesu nic nie mają.
Sam jestem niestety przykładem takiego człowieka.
W swoim życiu poświęcił bardzo dużo dwóm grom - RTCW i Q1. Gówno z tego miałem oprócz satysfakcji np wygrywania jakiś klanówek czy sukcesów w ligach czy wygranych dueli czy też samego przebywania na scenie, bycia jej elementem czy robienia coś dla niej.
W przypadku obydwu gier angażowanie się (nadmierne) zawsze prowadziło do problemów w życiu. A to problemy ze szkołą (normalnie studia powinienem skończyć kilka lat temu), problemy zdrowotne (siedzenie przed kompem robi swoje) problemy ze znajomymi (zamiast realnych miałem wirtualnych).
Grałem w Q1, zamiast poświęcać czas na naukę powięcałem na kolejne klanówki co spowodowało że mnie w końcu wypieprzyli z uczelni. Powiedziałem sobie dość, tak dalej być nie może. Zacząłem od nowa normalne życie.
Przez kilka lat był spokój (trochę pogrywałem w to czy tamto) aż do czasu wyjścia RTCW. Nałóg zaczął się od nowa. Sytuacja powtórzyła się i znowu w krytycznym momencie musiałem powiedzieć sobie dość - całe szczęście że miałem tyle siły na to bo niektórzy nie mają tyle siły aby powiedzieć dość.
Całe szczęście że ET jest grą niedorobioną więc nie wciągnęło mnie tak jak te dwie poprzednie. Zresztą już jestem w takim wieku i mam tyle innych spraw w zyciu że to mi już raczej nie grozi. Nałogowi grania ulegają przede wszystkim ludzie młodzi.
Ale jednak być może kiedyś pojawi się znowu jakaś za!@#ista gra i wciągnie mnie tak samo jak te dwie poprzednie.
Ponoć alkoholikiem pozostaje się na całe życie, nawet jeśli aktualnie nie pije - to jest z reguły pierwsze zdanie na spotkaniach AA

. I alkoholik zawsze musi się liczyć z tym że dużo łatwiej mu będzie znowu zacząć pić niż temu kto nie był wcześniej alkoholikiem.
I tym optymistycznym akcentem kończę swój post