- B (osobowe) mam już kilkanaście lat - zdałem za pierwszym razem.
Pamiętam że plac wyszedł mi koszmarnie, rękaw zygzakiem, wogóle plac zawsze wychodzi mi koszmarnie i jak tylko wyjade na miasto to wiem że już jest z górki. No ale placyk za pierwszym razem a w mieście egzaminator wydawał sie jakis znudzony albo gdzieś mu się spieszyło i już mnie przepuścił. Podobnie jak zdawałem na inne kategorie to jak egzaminator wydawał sie znudzony to zdawałem
Niedawno zrobiłem
- C (ciężarowe) - za 2 razem (wyłożyłem się na placu)
- D (autobusy) - za 2 razem (wyłożyłem się na placu)
Na wyższe kategorie jest łatwiej zrobić prawo jazdy - tylko trzeba umieć jeździć

Tam już nie ma takiego odsiewu jak na B.
Ale to co widziałem ostatnio na B - lol - prawie nikt nie wyjeżdza z placu na miasto.
Na przykładzie Łodzi. Miałem okazje poznać wszystkich egzaminatorów gdyż miałem z nimi kursy na przewóz osób/rzeczy i ATR. W większości to spoko goście. Nie ma tam ludzi którzy na placu z linijką mierzą odległości - wymagania co do placu z latami zmniejszają się.
Poprostu ludzie nie zdają bo zapominają właśnie o takich szczególach jak pasy czy lusterka albo poprostu nie umieją jeździć na placu. Tutaj egzaminator nei ma dużego pola manewru - albo umiesz jeździć albo nie.
Natomiast miasto - tu już jak egzaminator chce to cie może u(słowo na p)ić za cokolwiek.
Z czasem człowiek zdobywa wprawe i tak jak wcześniej manewry (placyk) na B sprawiały mi duże problemy tak teraz żadne. Szczególnie po tym jak zacząłem jeździć większymi pojazdami. Poprostu cały plac na osobowe wydaje się dziecinnie łatwy.
I tu początkujący własnie mają przesrane. W 20 godzin nie da się nauczyć dobrze jeździć i dlatego ludzie tyle razy podchodzą. Pełną wprawę niestety będą mogli osiągnąć jak już będą mieli to prawo jazdy i będą jeździć :/
Co do teorii - to jesli ktoś podchodzi do teorii 7 razy to znaczy że albo jest na tyle głupi albo ma na tyle mało wyobraźni, że wogóle nie powinien dostawać prawa jazdy bo stwarza zagrożenie na drodze.
Nie wiem jak może być problem z zaliczeniem teorii (pod warunkiem że poświęcimy trochę czasu)
Ale i tak chyba najgorszy z możliwych egzaminów to jest duża przyczepa (CE). Kto to zaliczy to inne kategorie jest w stanie przejechać na placu z zamkniętymi oczami