El Mariachi: Czytaj post chinczyk2'a, on ma racje. Najwiekszy wplyw na dziecko maja rodzice, a bardzo trudno jest wychowac dziecko, bo:
1. Jesli sie nim nie interesuje to dzieciak pojdzie do znajomych, pol biedy jesli do takich normalnych znajomych, a nie do jakis chuliganow.
2. Jesli sie za bardo interesujesz dzieciakiem to on bedzie uciekal z domu przed tym "przesluchiwaniem", a gdzie mialby uciec ? do znajomych ... j.w.
3. Jesli dzieciak widzi przemoc codziennie w domu to w pewnym momencie uzna to za prawidlowosc, ale tutaj moze zawazyc dobre srodowisko w ktorm dzieciak sie obraca poza rodzina.
Trzeba sie dzieckiem interesowac jak najbardziej sie da, ale w taki sposob aby on sam przyszedl do ciebie i zaczal rozmawiac, trzeba tez samemu sie otwierac przed dzieckiem (w pozniejszych wieku, jak dziciaka juz nie obchodzi w jaki sposob tweety ucieka przed tym wrednym kotem

) i trzeba wiedziec kiedy mozna z nim pogadac a kiedy nie (np. jak ze mna rodzice rozmawiaja podczas sesji w ET to sie cholernie wnerwiam, a potem mowia ze za duzo gram i staje sie nerwowy). To jest bardzo trudna umiejetnosc ale trzeba sie jej nauczyc aby miec pewnosc ze sie dobrze wychowa dzieciaka.
Ja np. bardzo ale to bardzo duzo sie nauczylem o swiecie i zachowaniu z filmow, ale nie takich jak teraz laca (strach pomyslec co by ze mnie wyroslo gdybym caly czas ogladal nawalanki w tv) lecz takich sprzed 10 lat w TVN1, czyli glownie filmy czarno biale, z Paulem Newmanem (wystepowal w co 2 filmie), Bogardem (czy jak to tam sie pisze), ktorzy zawsze byli dzentelmenami i cale zycie staram sie ich masladowac, nie moze nie ich, ale ich zachowania.
Wspomniales tez o USA i zachowania tamtyejszej mlodziezy, zauwaz ze zazwyczaj tak sie dzieje poniewaz taka osoba obracala sie w zlym towarzystwie (stad miala bron) oraz nie wytrzymywala presji srodowiskowej (nakladanej przez np. rodzicow ktorzy zadali coraz lepszych ocen nie interesujac sie chlopakiem bo bawili sie w "pogon za kariera"). Tak znaczna wiekszosc tycgh ktorzy wywolali takie icydenty pochodzila z rodzin zamoznych w ktorych rodzice nie interesowali sie losem dzieci.
Osoby z kregu gangow majace dostep do broni w kazdej chwili nie wywoluja takich strzelanin (znaczy nie w szkole, raczej jak juz to miedzy innymi gangami), a dlaczego ? Poniewaz sa wychowani, tak sa wychowani przez gang, wiedza kiedy uzywac broni, jak jej uzywac itd. Osoba po raz pierwszy majaca bron w reku i bedaca zdesperowana nie odpowiada za swoje czyny (to bylo udowodnione przez jakis tam naukowcow i kilka razy natknelem sie na artykuly na ten temat roznych autorow).
Jakiekolwiek wychowanie cywilizuje czlowieka, poniewaz wpaja im jakies wartosci (w rodzinie wartoscia najwieksza jest rodzina, w gangu - gang, itd.) dzieki czemu osoba wychowana postepuje w sposob przemyslany, wedlug jakis stereotypow. (np. dla mnie najepierw licza sie przyjaciele, a dopiero potem rodzina, ale najprawdopodobniej to sie zmieni jak tylko zaloze swoja rodzine)
Wezmy przyklad skejtow, przewazajaca czesc z nich wychowana jest w wielkich miejskich blokowiskach, czlowiek przechodzac obok takiej grupy skejtow odruchowo wstrzymuje oddech, napiecie w nim wzrasta, czuje adrenaline we krwii. A dlaczego ? poniewaz slyszalo sie wiele zlych rzeczy o skejtach (nie tylko o skejtach ale biore taki przyklad). A znacie kogos z nich ? Wiecie dlaczego siedzi 3/4 dnia przed blokiem ? Co go do tego sklonilo ? Zazwyczaj jest to atmosfera"domowego ogniska", a raczej jego brak. Taki czlowiek oddala sie od rodziny w ktorej nie moze znalezc zadnych pozytywnych wzorcow i szuka ich gdzie indziej (a gdzie ma szuac jak nie u znajomych ?), przyczyna nie jest zagranie 100x w Postala i chcec sprobowanie tego w rzeczywistosci, taki czlowiek ktory 100x przeszedl postala zamiast wyjsc na ulice i sprobowac tego w realu najpewniej by odpalil po raz 101 postala i dalej gral. W spolecznosci skejtowskiejmozna zauwaqzyc ze czesc z nich jest mlodsza, wiec i tutaj mozna zaobserwowal wychowanie mlodzszych przez starszych, dzieki czemu taki gosc sie uczy co jest dozwolone, co nie, a co jest niedozwolone ale mozna zrobic bez wiekszej krzywdy dla siebie (np. to ze jak kogos zabije to bedzie go polica scigac i bedzie musial sie ukrywac, wiec lepiej nie zabijac - ofrorz te glupie psy nigdy by mnie nie znalazly

).
Z tego wynika ze kazdy kontakt z innym czlowiekiem cywilizuje nas.
Wiec osoba zdrowa psychicznie ktora po zagraniu w jakas gre po raz n-ty wyszla by na zewnatrz z kalaszem w reku i zaczela postepowac wedlug wzorcow z gry musiala bardzo samotna i odosobniona przez cale swoje zycie. Pobieranie wzorcow z gry to bylby skrajny przypadek graniczacy z cudem.
Tak sie dobrze sklada ze rozwoj umyslowy ludzi zazwyczaj idzie w parze zrozwojem emecjonalnym, wiec 10 letni chlopak potrafi odroznic fikcje od prawdy. Juz od najmlodszyl lat rodzice mowia nam: "tego nie rob ...", " teggo nie dotykaj bo cos sobie zrobisz", "porzechodz na zielonym bo cie samochod rozjedzie", "tego nie powinno sie robic bo...", "nie mow tak bo to nie ladnie ...".
Co innego jest np. w ameryce gdzie jak najwiekszy nacisk naklada sie na jak najszybsze nauczenie dzieci samodzielnosci (penej samodzielnosci), gdzie w wieku 12-13 lat dzieciaki uprawaja po raz pierwszy seks, gdzie w wieku 6 lat gzuby znaja ucza sie 2 jezykow obcych i juz potrafia potegowac liczby. Ludzie zapominaja ze przyspieszenie procesu nauczania nie idzie w parze z przyspieszeniem procesu rozwoju emocjonalnego, nie wystarczy raz powiedziec ze cos jest zle trzeba to mlodej osobie powtarzac do znudzenia aby to sie wrylo w nasza pamiec i pozostalo tam do konca naszych dni.
Ps. Niech skejci sie nie obrazaja za to ze uzylem akurat ich przykladu, tak naprawde mam wielu znajomych wsrod skejtow, moglem wybrac kazda inna subkulkure polska np. skinow ale tak sie sklada ze ich nie znam wiec moje twierdzenia na ich temat byly by tylko domyslami.
Ps2. Jeszcze troche a ten tekst bylby dluzszy niz moja matura z polaka (a moze juz jest ?

).
Ps3. Dankan: Nie tylko ty masz taka ochote, ale wlasnie nasze wychowanie, jakiekolwiek wychowanie powoduje ze wiemy co jest realne a co nie, wiemy co mozna zrobic a co nie.