15:45, 5 07 2004
Post
#1
|
|
|
Gefreiter Grupa: Half ProPlay0r Postów: 25 Dołączył: 11-05-2004 Nr użytkownika: 1907 |
Z powodu minimalnej ilosci informacji o finale cGc postanowilem opisac jak turniej wygladal oczami nie do konca bezstronnego kibica. Za bledy w faktach, nickach, ortograficzne itp. przepraszam, nie chce mi sie tego drugi raz czytac ;-). Jezeli sa troche mylne lub podaje niedokladne informacje rowniez przepraszam. Generalnie cale zawody cos pilem
Dzien pierwszy. Piatek - Przygotowania Dla mnie finaly zaczely sie w piatkowy wieczor. Zaproszony przez aktualnego czlonka naszego klanu, jakby to nie brzmialo, [AplA] Menegela oraz znajome mi osoby z IC, wraz z kilkoma innymi AplA "czlonkami" ruszylismy, grupami, do mieszkania gospodarza imprezy na wieczorek integracyjny. Tuz przed polnaca opuscila nas czesc zawodnikow i pozostala tylko grupa pijakow oraz ci ktorzy mieli przy nich wypoczac. Dzieki wesolym piosenkom, odsluchaniu reprezentacyjnego choru armii czerwonej, i ogolnie glosnej atmosferze probujacy zasnac w sasiednim pokoju Krizz i Mr X nie mieli na to zadnych szans. Na szczescie w polowie nocy sily nas opuscily i udalismy sie w kierunku wlasnych kwater. Ja jeszcze, tuz przed ewakuacja, sprawdzilem czy w lazience Menegela sa sprawne odplywy ;-) Dzien drugi. Sobota - FINALY cGc Jak mnie bolala glowa ... Jak juz pisalem wczesniej, dotarlem ze sporym opoznieniem akurat na mecz Hunter - Poison. Kafejka nabita mlodzieza. Szykuje sie kolejna sensacja. Huntersi tocza wyrownana walke z Poison. Czyzby przewidywany przez wszystkich final mial sie odbyc juz w grupie przegranych? Przy bezposredniej walce o pozostanie w turnieju? Na szczescie (choc szkoda Hunters a zwlaszcza Alu - pozdro) Out of Reach potwierdzaja swoja klase i przechylaja zwyciestwo na swoja korzysc. Dlej mamy szanse ujrzec, oczekiwany przez wiekszosc mecz, dopiero jako ukoronowanie wieczoru. Miedzy kolejnymi grami sa bardzo dlugie przerwy. Przygotowywanie komputerow i rozne, drobne problemy techniczne powoduja ze kolejne spotkania odbywaja sie co ok. 1,5h. W miedzyczasie jest okazja na korzystanie ze wszystkich atrakcji przygotowanych przez eLoco. Jest poldarmowa pizza (darmowa dla graczy), sa soki dla niepijacych tanie piwo, jedyne 3 zl (w wiekszosci warszawskich pubow kosztuje ok 10zl). IMHO organizacja wzorowa. GRATULACJE! Na przeciwko lokalu w ktorym odbywaly sie zawody oprocz pizzeri jest jeszcze kebab, pozdrowienia dla kebabozercow, oraz sklep monopolowy w ktorym milosnicy innych gatonkow trunkow, niz piwo, mogli w czasie calych zawodow uzupelniac braki. Takze jedzenia i picia wszelkiej masci, a do tego w bardzo przystepnych cenach, nikomu nie brakowalo. W czasie przerw rozmowy na rozne tematy. W trakcie jednej z nich zostaje oskarzony przez Lemura o naganne zachowanie mojego klanu w trakcie umawiania naszego wspolnego meczu. Probuje wyjasnic ze sytuacja taka nie mogla miec miejsca. Sprawa w toku ... czekam na dowody ;-) Jednoznesnie okazuje sie ze NF, ktorych wczesniej nie znalismy osobiscie, to za!@#iscie fajni i sympatyczni ludzie Mija kolejne 1,5h. Zaczyna sie pierwszy wazny mecz. O pozostanie w turnieju. IC gra z Hunter. Pierwszej mapa to Goldrush. Firmowa mapa IC. Fulhold a potem emocjonujaca walka o zloto. Po wspanialej akcji swoich zawodnikow, ktorzy w dwojke, prawie minute wyczekali w pomieszczeniu ze zlotem IC wygrywa ta mape na 3 min przed koncem. Publika mogla zobaczyc w akcji "pierwszy mortar Europy" - Krizza oraz popisowe akcje "mistrza miotly" - Graszewa. Prawdziwe emocje zaczely sie dopiero przy RailGunie. Nielubianej przez wiekszosc mapie. IC po ciezkich zmaganiach ustawia czas na ok 9 min. Zmiana stron i Hunters jako Axis. Ida jak burza. Zajmuja flage i wydaje sie ze za pierwszym podejsciem doprowadza do niej kolejke. Jednak zacieta walka w ktorej wagonikowi brakuje do stacji przeladunkowej paru metrow trwa dluga chwile. Po 4 min IC odbija flage i stabilizuje sytuacje. Hunters jako pierwsi odpadaja z turnieju po bardzo wyrownanej grze i z Poison, i z IC. Szkoda ze zwyciezcow nie moze byc wielu ;-(. W kuluarowych rozmowach dowiaduje sie od IC|Daniela ze jest dobrze. Czapeczki juz maja Nastepny mecz to mecz o final. Poison vs FF. Mapy Radar, Battery. I jak zwykle, tego dnia, bardzo zaciety mecz. Na Battery co chwile podkladane i rozbrajane dynamity. Naprawde polecam demka. W kazdym meczu bylo cos wspanialego do obejrzenia. Na Radarze ma sytuacje akcja wywolujaca salwe smiechu na widowni. Eng Poison podklada dynamit pod command posta. Chwile pozniej podbiega covert i niszczy szafe. Eng, by zarobic na czasie, probuje odrazu postawic comandposta. Jednak zanim konczy "podkrecanie" ginie od wlasnego dynamitu. Niecodzienna sytuacja. Jednak Poison wygrywa mecz. Najkrotsza droga, bez porazki jest juz w finale. Kolejna dluga przerwa. Wsrod pijacych prym wioda, w kolejnosci kryzysow ktore zauwazylem: Menegele, FarSight i Rydzyk. Menegele juz na samym poczatku zmeczony poprzednim wieczorem, wczesnym pojawieniem sie na turnieju oraz latwa dostepnoscia taniego piwa zapada w drzemke, podczas jednej z popoludniowych walk. Wykorzystawana zreszta skrzentnie przez fotografow do uwiecznienia tej zaciekawionej meczami pozy naszego druha. Kolejnym przezywajacym kryzys kilka godzin pozniej jest FarSight. Ten ma troche trudniej. O ile Menegele zasnal na fotelu to Far na niewygodnej laweczce w pierwszym rzedzie. To nie pozwolilo mu na dlugi odpoczynek. Walczyl dzielnie i po kilkudziesieciu minutach kontunulowal zabawe. Jednak prawdziwa gwiazda wieczoru zostal Rydzyk. Zbeltany mieszanka piwa i taniego wina nie wytrzymal napiecia podczas polfinalu. Zwrocil poldarmowa pizze, kebab i co tam jeszcze mial na sam srodek sali. Na shoucie info: "leci jak z kranu". Jednak Rydzyk wychodzi na powietrze, lapie drugi oddech i juz za chwile z mopem doprowadza sale do przadku. Malo tego! Podobnie, jak pozostali przezywajacy kryzys, dalej kontunuuje wieczor z piwem u reki. Mocna glowe ma brac Wolfowa ;-) Kolejny mecz o wejscie do finalu to IC vs FF. Rewanz za poranna porazke. Jako mapy zostaja wylosowane Battery i Goldrush. Zaczyna sie Battery. I odrazu widac ze IC z wieczora to nie to samo IC co rano. Pierwszy ich atak i rampa zbudowana. Do kompleksu dostaje sie eng i medyk. Mr X (medyk) ginie zabity przez poscig. FF utrzymuje flage. Jednak jestesmy swiadkami doskonalej gry Graschewa i pasjonujacej zabawy w chowanego. Ukrywa sie przd scigajacymi go przeciwnikami. FF, chyba przekonane ze Mr X byl jedynym ktory sie przebil, wraca do obrony plazy. W tym czasie IC, wiedzac o "zbunkrowanym" engu, markuje ataki probujac zauwazyc czas spawnu Axis. W koncu podaja ta informacje. Dynamit podlozony w czasie uniemozliwiajacym zmiane klasy. I znowu jestesmy swiadkami doskonalej akcji Graschewa. Przygotowany by ew. wyeliminowac enga przeciwnika niezauwazony, w nieprawdopodobny sposob, wymija nadbiegajacego meda Axis. Tego sie nie da opowiedziec. To trzeba zobaczyc na demach. Czas ustawiony na ok 3 min. Praktycznie nie do wygrania juz przez FF. Druga mapa jest Goldrush. FF zaczyna imponujaco. Dosc szybko zabieraja czolg, bez zatrzymania mijaja pierwsza bariere. Walka o przejazd i druga trwa chwile ale po ok 8 min Alianci sa juz pod bankiem. I zaczyna sie dramat. Jakis debil chcacy bezimmiennie zaistniec tego dnia wlamuje sie na konsole i zmiena najpierw grawitacje a potem gamespeed. Gratulacje IMBECYLU! Zaistniales (drobnu update w czasie pisania tekstu - znani juz IMBECYLE!). Niestety by zmienic haslo rcona potrzebny byl restart mapy. Niezla gra FF zostla zmarnowana. Trzeba przypomniec ze IC do wygrania polfinalu wystarczyl w tym momencie fullhold na tej mapie. Po chwili Goldrush rozpoczyna sie ponownie. I ponownie FF idzie jak burza. Praktycznie w podobnym, jednak troche dluzszym, czasie docieraja pod bank. Ale ci ktorzy znaja taktyke IC Mamy final IC - Poison. Taki jakiego wszyscy wczesniej oczekiwali i na jaki ostrzyli sobie zeby milosnicy ET w Polsce. Dzien 3 - niedziela FINAL cGc Final zaczal sie grubo po polnocy. Dla graczy turniej trwal ok 14 h. Na shoutcasta dzielnie obslugiwal Mitos i Khain. 14 godzin gadania i czuwania nad turniejem. Tytaniczna praca. Na szczescie w podtrzymywaniu energii ten caly dlugi czas pomogly im soki DrWitta. Znacie juz tajemnice sukcesu ;-) Lemur i zaloga eLoco doskonale przez ten caly czas radzili sobie z rozwiazywaniem wszystkich problemow oraz wzorowym przebiegiem turnieju. W sedziowaniu pomagala gwiazda CB NoOne ;-) Wielki final. Na sali juz mniej osob niz rano ale pozna pora wyeliminowala dzieciaki ;-). Zostali najtwardsi. Dochodzi do losowania map. Radar i Battery. Chwila konsternacji. Zadna z druzyn nie zadowlona. Nie ma ani Oasis, dajacej przewage Poison, ani Goldrusha na ktorym IC czuje sie nie do ugryzienia. Zdecyduje wiec znajomosc i ogranie na wszystkich mapach, zwlaszcza, ze finalowe sa rzadko w oficjalnych meczach wybierane. No i indywidualny skill. Do tego drobny niepokoj wsrod IC wzbudza fakt ze przeciwnik tego dnia juz gral Radar i Battery. Sympatycy IC, w tym ja, przewidywali, ze na Radarze Poison zostanie zjedzone a Battery to loteria. Niestety tak dlugiego finalu, picia dzien wczesniej i papierosa za papierosem nie wytrzymuje Ant. Zle sie czuje i opuszcza chlopakow tuz przed finalem. Bardzo rozsadnie. Zamiast sie meczyc zostawia gre bardziej wypoczetemu. Wchodzi Spayki. Rozpoczal sie mecz. Na sali w pierwszym rzedzie Far i Mengele intonujacy antypoisonowe piosenki ;-) Moze niezbyt ladne, ale w koncu kibice maja swoje prawa ;-P. Atakuje &. Meczy sie troche ze zdobywaniem comand posta ale mimo wszystko go zdobywa i szybko wynosi west radar. Z przedmeczowych informacji domyslalem sie ze ic jest bardziej nastawione na obrone east wiec w spokoju przygladalismy sie dalszemu przebiegowi sytuacji az do czasu ..... kiedy wszyscy ujrzeli "kozaczacego" z MG na stojaka Graszewa wynosi jedna skrzynie, niestety druga mimo ze podniesiona zostaje odbita. 1-0 Dla Poison Krotkie oczekiwanie i mamy druga mapke. Role w meczu sie odwracaja. Na battery juz rzadzi IC. Ustawia bardzo dobry czas (chyba cos ok 4,5 min) i swobodnie go broni. Decydujacy wplyw miala chyba akcja gdy na poczatku cala druzyna Poison, atakujac od tylu, zostala powstrzymana przez dwoch zawodnikow przeciwnika. Przerwa, dolosowanie mapy. Na twarzach ludzi z IC widac rozluznienie. Az dziwne ze przed ostatnia, decydujaca mapa sa tak spokojni. Ale coz maja myslec. Wygrywaja wiekszosc pojedynkow 1 vs 1. O skila sa spokojni. Tylko straszny niefart moglby ich pozbawic zwyciestwa. Losowanie i Fueldmp. I znowu oba zespoly niezbyt zadowolone. IC bo nie cierpi tej mapy, zreszta raz juz tego dnia ja przegralo, Poison bo ... z nimi nie rozmawialem ;-) Zaczyna sie ostatnia w tych finalach walka. Z przyjemnoscia patrze na poczatek, gdy Daniel w ataku na okolo "zdejmuje" 3 Poisonowcow pod rzad. Jano, Ancik Mr X co chwile wykazuja sie podobnymi umiejetnosciami strzeleckimi. Widac ze chlopaki pra po zwyciestwo. W zasadzie nie bylo zadnego etapu w ktorym byliby na dluzej powstrzymani. Buduja most, rozwalaja brame, zdobywaja commandpost. Dopiero przy samych zbiornikach, samotnie szarzujacy Spayki mimo trzykrotnego przebicia sie i podlozenia dynamitu, dwukrotnie zostaje zatrzymany. Obrona Poison raczej rozpaczliwa. Czas ustawiony ponizej 10 min. Wszyscy ktorzy obserwowali ostatnie mapy sa juz przekonani ze na IC w tym momencie sa nie do pokonania. I spokojnei bronia wyniku. MISTRZEM POLSKI JEST IC. IC NAJLEPSZE JEST!!! Po pol godzinie ok. 3 w nocy nastepuje degoracja. Zawodnikiem turnieju zostaje wybrany, w niedemokratycznym postanowieniu Lemura - choc slusznym, FF FragStaler. Podczas dekoracji, jak zwykle piekna Anfisia, rozdaje buziaki ... zaczelem zazdroscic ze ja nie dostalem sie do pierwszej czworki. Dalej nie chce mi sie pisac niech opowiadaja inni co sie poznij i gdzie dzialo ;-) Pozdrawiam wszystkich uczestnkow, organizatorow i kibicow cGc i mam nadzieje ze podobny turniej zostanie dosc szybko powtorzony - w rownie milej i profesjonalnej atmosferze. Pozdrawiam cala [AplA], IC i innych wspolpijacych w tych dniach. |
|
|
|
![]() |
23:24, 5 07 2004
Post
#2
|
|
|
Gefreiter Grupa: Użytkownicy Postów: 42 Dołączył: 29-12-2003 Skąd: Mińsk Mazowiecki Nr użytkownika: 996 |
Heh, bede oszczedny w slowach:
Ciekawie i emocjonujaco [do konca:]] Imo uosobieniem emocji byla postac Menegela Pozdrowienia dla Apli |
|
|
|
RobertG Final cGc oczami Kibica 15:45, 5 07 2004
kober QUOTE (RobertG @ 15:45, 5 07 2004) w wiekszosci wa... 16:07, 5 07 2004
RobertG AFIK wstepnie mialy obyc sie dwa mecze finalowe ( ... 16:16, 5 07 2004
nkr lol :u a karałem plebs jak chcialem \o/ ... 19:54, 5 07 2004
AciD Twoja stara dramatyczna roznica skilla :U Skill gr... 19:58, 5 07 2004
Daniel Do Nikramo: czlowieku Twoj brak kultury i te tekst... 20:49, 5 07 2004
Pio omg znowu bedzie dym i skonczy sie na wyzwiskach i... 21:37, 5 07 2004
nkr QUOTE (Daniel @ 18:49, 5 07 2004) Do Nikramo: czlo... 22:00, 5 07 2004
Berti QUOTE ;]] raczej to prowakacja do dyskusji
Prowo... 22:40, 5 07 2004
Mengele GG
Szczegolne pozdro dla MariBa, Prospera , Lem... 23:53, 5 07 2004
Kjs Pio danke za pzdrv :X BTW Krizz go home :X 23:54, 5 07 2004
Swiety Jak słychać z opowieści to cGc było jak do tej... 4:08, 6 07 2004
nkr dla fanow poison : 10:33, 6 07 2004
RobertG Oj Swiety jak zwykle scena ET ssie. Wiemy slyszeli... 10:44, 6 07 2004
MaRIB^ Finaly byly bomba bo piwo po 3zl :}
far jak zwyk... 13:18, 6 07 2004
Swiety RobertG - gdzie ja tu powiedziałem że scena ssie... 2:15, 7 07 2004
rover reasumujac dyskusje.
bylo swietnie. et ssie. ... 13:27, 7 07 2004
Pio QUOTE (rover @ 11:27, 7 07 2004) reasumujac dyskus... 19:24, 7 07 2004
Bobin Wlasnie przegladam fotki i tu jest maly problem (t... 11:28, 8 07 2004
nkr QUOTE (Bobin @ 9:28, 8 07 2004)Wlasnie przegladam ... 12:36, 8 07 2004
MRozu bardzo fajna imprezka :x kibicowałem hunter :x p... 17:12, 8 07 2004
/17/Aluu Czy ktos zupelnym totalnym przypadkiem nie ma moze... 13:36, 14 09 2004![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi |