imo nigdy nie gralem dluzej niz 12 h pod rzad bo to imo nudne
jak sie robilo lany to sie siedzialo od rana do wieczora, czasem sie zarwalo nocke czy cos, ale zeby tyle grac ? :U
pozniej sie rodza z tego takie dziwolagi niezdolne do zycia z celownikiem zamiast oczu i nie wychodzace z domu bez komputera
ogolnie najdluzej jak siedzialem z 12 h to wygladalo mniej wiecej tak: pare minut w jedna gre... piwo, pozniej pare minut w kolejna gre, piwo, do lazienki, jakies ffa w wolfa, piwo, do lazienki, do kuchni cos zjesc, jakis film z piwem, pozniej do lazienki, do kuchni cos zjesc, pozniej jakis kolejny film z piwem, znowu do lazienki, pozniej do sklepu po zarcie i po piwo + fajki, jakis cw w wolfa z piwem, do lazienki, pozniej jakis film z piwem, do lazienki a pozniej na czworaka do lozka...
... to sie nazywa skrajny alkoholizm z elementami nalogu komputerowego... czyli nie jest tak zle...
25h lub 30 lub nawet 60

to juz lekka przesada... i zanik miesni... teraz gram max 2h dziennie bo mnie uczelnia zatrzymuje na 12h, albo ide ze znajomymi na piwo :U
pamietajcie lepiej byc alkoholikiem niz nalogowym graczem.. bo z picia alkoholu nie tylko dostaje sie wrzodow zoladka czy tam watroby, ale rowniez jest jakis fun w postaci ludzi beltajacych, czy tez probujacych chodzic

pzdr