Co mnie dobija na ffa? Zwykle jakis dobry gracz, ktory wie, ze po zabiciu nalezy wpakowac tych kilka dodatkowych pociskow w lezace cialko

. A tak na powaznie:
1. r3|krzysio. To moj ulubieniec. Kiedys nie pozwolilem mu na bezkarne strzelanie sobie (specjalnie) po plecach z garanda (wybiegal ze spawnu za nami, i kazdy z nas dostawal jeden prezencik w plecki). Nastepnie nasz radosny krzysio (wyobrazam go sobie jako nie do konca normalnego goscia ze slina sciekajaca z kacika ust na brode - sorry, ale nic na to nie poradze) zaczal sie bawic masowym TK na nas. Oczywiscie, z PF i flamerem. Usiadlem wiec na naszym spawnie, i zabijalem gowniarza kiedy tylko sie spawnowal. Po 14 minutach (liczylem, chcialo mi sie) i 28 TK na nim, w koncu wyszedl. Ale od tej pory, kiedy gram na ffa, i jest tam krzysio, dokladnie w sekundzie kiedy jego maly mozdzek uzmyslowi sobie ze jestem tam takze i ja (zwykle zabiera mu to jakies 5 minut) zaczyna albo robic TK, albo votowac zeby mnie wykopac. Co zwykle konczy sie kickiem dla niego. Acha, mam nadzieje, ze koles to czyta. Albo, ktos z r3.
2. PF. Ooo... Ci co mnie pamietaja, znaja moj stosunek do tej broni. Co prawda w ET jest mniejszy splash damage niz w RtCW, ale dobicie do 4 levelu i strzelania co 10 (?) sekund jest dosc banalne. Nie zrozumcie mnie zle. Ja naprawde wiem, ze poprawne uzywanie PF wymaga sporych umiejetnosci. Wiem takze, ze jest to "part of the game". Co nie zmienia faktu, ze nadal uwazam ze na FFA (podkreslam! na ffa!) jest to bron po prostu niezbalansowana. Zwlaszcza, kiedy na serwerze siedzi 20 osob, z czego 6 ma PF (po 3 na team). Bleh. Naprawde gra w ten sposob sprawia Wam przyjemnosc? Mi, niestety nie. Podobnie w przypadku rifle granade, chociaz nie az w tym samym stopniu (dobrze to BadIdea opisal).
3. Complainy za TK - revive. Dawno nie gralem. Moze cos sie zmienilo? Ale jesli medyk strzela Ci w plecy jak masz 3 hp, podnosi, i rzuca pod nogi apteczki... to nie znaczy chyba, ze chcial zle? Zwlaszcza, ze oznacza to ze masz o wiele wiecej hp niz kiedy zaczal te "operacje"? A tu prosze, zonk. Ostatnio jakis dupek ganial za mna pol mapy, bo "smialem" go w ten sposob podleczyc. Ganial, oczywiscie, robiac mi TK i rzucajac jakimis kretynskimi votami, oczywiscie, o kick. Ja rozumiem, burza hormonow, mlodziencze frustracje, ale, cholera, moze warto jednak pomyslec zanim sie zacznie cos robic? W lekkiej pyskowce glupek radosnie mnie podsumowal "ja wiem, ze robisz tak tylko po to, zeby miec wiecej xp". Jezu. Po pierwsze, mialem 1600, po drugie i tak za TK - revive xp sie nie dostaje. Za to on dostal. Kicka.
4. Field Opsi ktorzy nie daja ammo, a nastepnie rzucaja Ci art w plecy. Medycy, ktorzy nie lecza badz z zapalem godnym lepszej sprawy chodza za teamem, a kiedy ktos padnie STAJA nad nim i rytmicznie dziubiac strzykawka ziemie wokol pacjenta (robia dolki pod sadzonki?) dra sie "I am medic". Engowie ktorzy stawiaja miny pod spawnem przeciwnika na oasis, kiedy dwoch medykow, z czego jeden ma noz a drugi pare kul w coltcie rozpaczliwie broni ostatniego dziala, majac nadzieje ze jakis eng w koncu sie pofatyguje i je podlozy. Tylko covert mnie nie wkurza. Jakims dziwnym trafem (oprocz snajperow) nauczylem sie, ze nalezy ich po prostu ignorowac, tak jak oni ignoruja reszte mojego teamu.
5. TK. Ja rozumiem, ze nalot, ze trzeba ...nac granatem bo to cool i perfum na maxa, ze w ogole mass kampa na respa itp. Ale, do ciezkiej cholery, dlaczego koles odpala rifle granade w ciasnym korytarzu, majac przed soba 4 kolegow z teamu, gdy gdzies na horyzoncie zamajaczyl mu cien axisa? Potem "sorry" x 35, co samo w sobie sprawia ze mam ochote wrzucic vote na kick. I co? I nastepnym razem, w identycznej sytuacji znow leci jego granat. Ech. Nie jestem w stanie pojac dlaczego. To przeciez nie jest chyba trudne, zeby, jak juz pisalem, NAJPIERW pomyslec, a POTEM zrobic?