Nie do końca o to mi chodziło. Jeśli chodzi o pisownie, to ja sam potrafię wyróżnić kilka grup ludzi:
- ludzie nie popełniający błędów prawie nigdy, lub popełniający pod wpływem zmęczenie itp.
- ludzie popełniający błędy sporadycznie ( poszczególne słowa, reguły, odmiany mogą im sprawiać trudności ) - IMO faktycznie kwestia nauki na własnych błędach
- ludzie popełniający błędy od niechcenia, nie zastanawiający się do końca nad tym co piszą, na zwrócenie im uwagi reagują albo obojętnie, albo agresywnie, zasłaniający się papierkami na ( potocznie to nazwę ) dysmóżdże wszelkiego rodzaju. Błędy popełniają albo z lenistwa, albo z całkowitej niechęci "leczenia" objawów dysleksji
- ludzie faktycznie mający problemy z pisownią o podłożu psychologicznym, pracujący nad pisownią, może niekoniecznie z perfekcyjnymi wynikami, ale zawsze
Tu można wyróżnić całkiem odrębny problem: czemu niektórzy ( tak naprawdę to większość ) ludzie nie chcą pracować nad swoją pisownią? Już odpowiadam. Są uprzywilejowani. Mają więcej czasu na napisanie matury, inaczej się ich ocenia w szkole itp. Wczujcie się w położenie takiej osoby: jeśli dostanę papierek na dysleksje/dysortografie/dysgrafie ( btw. dysgrafia to całkiem oddzielna przypadłość nie mający z forum nic wspólnego, ale nader często idąca w parzę z w/w przypadkami ) to nie dość, że nie dostanę 1 za wypracowanie z powodu ortów, to wszelkie ważne pisemne prace mogę pisać o co najmniej 25% dłużej niż inni. Warunek? Muszę ciągle robić błędy. - i jaki interes ma taka osoba w tym, aby się nauczyć zasad pisowni? Znikomy % z tych ludzi pracuje nad swoimi wadami ( IMO ten znikomy % to najczęściej zasługa rodziców, którzy interesują się swoim dzieckiem i zapisują go na różnego typu zajęcia - postawa "samodoskonalenia się" jest raczej ewenementem wśród dzieci/młodzieży ). I gdzie leży istota problemu? Tutaj oczywiście każdy może mieć swoje zdanie. IMO książki są czytane coraz rzadziej i nie ma sensu namawiać nikogo do ich czytania, bo to walka z wiatrakami. Gdyby Ministerstwo Oświaty naprawdę zainteresowało się tym problemem, to mogło by wydać rozporządzenie, iż papiery na dysleksje/dysortografie/dysgrafie są wydawane tylko osobom uczęszczającym na zajęcia korekcyjne. A reszta? IMO zalać falą jedynek w szkołach.
A co do tego ma to forum? O to właśnie się pytałem. Być może faktycznie nieliczny % z osób popełniających błędy zapamięta swoją pomyłkę i więcej jej już nie popełni... IMO to jest kropla w oceanie i niewarte zachodu, gdyż problem znacznie przewyższa możliwości kogokolwiek z nas.
Ps.#1 Oczywiście nie mylisz się Dankan w stwierdzeniu, że to przez wytknięcie właśnie mi błędu nie przemilczałem sprawy. Z reguły wolę nic nie pisać, jestem raczej wiernym czytelnikiem.
Ps.#2 Dankan - zamiast bawić się w hirołsa od ortografii pojaw się kiedyś, zapomnieliśmy już jak tłumaczysz swoje zgony fartem/czitem przeciwnika

.
Ps.#3 Thoro - również uważam, iż czytanie książek jest doskonałym sposobem nie tyle nauczenia się zasad pisowni, co po prostu wyglądu poszczególnych wyrazów i związków wyrazowych.
Ps.#4 Dankan - jeśli próbowałeś to słowo podzielić na sylaby, to niecałkiem Ci wyszło. IMO Pier.do.lisz :S ( tak, to zwykła złośliwość związana z tym wytknięciem mojego byka ). BTW. istnieje prawdopodobieństwo, że się mylę ( co jest więcej niż prawdopodobne ), ale nie znam słowa "łomność". Boosiaczki
Ps.#5 z0rika - my tylko sobie tak żartujemy, zero agresji, samce lubią się czasem złapać za rogi. ( On dobrze wie, za co mam żal do niego

)