I widze ze nie tylko ja pijam te agropoliki:]Kozak alpagi(cena max.6zl).Na poczatku w topicu bylo o ilosci po jakiej sie "czuje sie Bogiem".Szczerze to jeszcze nie doszedlem do takiego stanu bo albo zabraklo czasu/alkoholu lub poszedlem pogadac z wielkim uchem

Drinkow nie pijam bo to syfff(ew. ubocik do browarka).Browar Leszek i wareczka czerwona are good.Napojow alkoholo podobnych typu Teqila nie ruszam bo to syff.Mialem okazje kilka razy pic i Teqili nie tkne ani na cynamon juz nie mam ochoty(pilem z 6 miesiecy temu).Powoli zaczynam chyba miec wodowstret(wstyd sie przyznac

) bo co wypije to albo wielkie ucho mnie wola albo nie wchodzi.Jak jush pije wodzie to tylko Polska(patrotyzm i przystosowanie naszych organizomow do "norm" Polskich

) bo te zagraniczne syfy:Bols itp.(Maximus mi zasmakowal ale tylko 2razy dalem rade pic) nie nadaja sie do picia.Nie polecam z poslkich wodek żubrówki(kiedys najlepsiejsza wodeczka) to teraz podrabiaja, to samo z Sobieskim(kiedys butelke 0,5 pilismy w 3 dni!!Nie nadawl sie do picia!!!

) .Nie ma dobrej wodki na rynku.No moze poza gorzka zoladkowa ktora jest kozak

.Te z "nizszej" polki sa naprawde niezle.Bo nie oplaca sie ich podrabiac
Btw, mam 19 lat i troche sie juz wypilo

, moze to przepicie???