7 lat temu, na moim pierwszym kompie razem z wujkiem zagrywaliśmy się w Wolfa 3D. Kiedy przeszliśmy grę, Wolf juz tak nie przyciągał mojej uwagi. 4 lata później kiedy wymieniłem sprzęt na obecny, szukałem dobrych FPP. Pewnego dnia zobaczyłem u Brata RtCW. Natychmiast pożyczyłem i przeszedłem 1 epizod singla. Niestety komp z dupy, a nie wiedzialem, co to optymalizacja systemu, overclocking, ani też nie umiałem mieszać w cfg. Internetu nie miałem więc nie poznałem uroków RtCW w Multiplay'u.

Przełom nastąpił w Sierpniu, kiedy to "Zobaczyłem dobrą recenzję"
Enemy Territory w CDA. Zajarałem się totalnie. Wtedy jeszcze nie miałem Netu, więc latałem do kafejki, bo miałem karnet na miesiąc.

Po miesiącu kilka dni bez ET i we Wrześniu założyli mi stałe łącze. W
Enemy Territory gram od wydania po dziś dzień.