Pomoc - Szukaj - Użytkownicy - Kalendarz
Pełna wersja: Maryha to legal
Forum Serwisu: Polskie Centrum Enemy Territory > Z zupełnie innej beczki > Hyde Park
Stron: 1, 2
dNkN!
widziałem ten dworzec, gdybym nie widział innych i miał inny albo słabo skrystalizowany pogląd na ten temat byłbym zaskoczony.

ilu ludzi mieszka w wawie? ilu z nich to narciarze?
ilu ludzi mieszka w wawie? ilu z nich pali albo wciąga i raczej nigdy nie będzie narciarzami?

odpowiedź jest prosta - ci których widać na załączonym obrazku byli szmaciarzami na długo przed tym jak zaczeli grzać.
falubaz
wa-wski centralny od razu sie kojarzy z elektrycznymi narciarzami, a szczerze to bedac kilka-nascia-dziesiat razy we wrocku na glownym, moge stwierdzic ze jednak statystycznie warszwa jest dosc w porzo, a ja jestem z 2-giego miasta w polsce pod wzgledem dragow, co nie jest powodem do dumy, lecz wlasnie w tej z!@#anej miescinie wynalezli kompot ohmy.gif.

a dankan wyszedl co dopiero z izby wytrzezwien i moralizuje tutaj ludzi tongue.gif

a tak o drugach to polecam film requiem for a dream aka requiem dla snu, imo obowiazkowa pozycja.

ku pamieci, nie badzcie pogieci ;o


dobra usuwam, mial to byc :joke: ale jednak chyba zbyt hard.
a zreszta twego ostatniego postu to jednak raczej b to dla mnie c , a u mnie istnieje b (czy jak tam k#!@a inaczej nazwac) b w ktorych raczej bym dopisal tylko kwasy.
no i sie nie dziwie ze bys u!@#al, zreszta ja tez :>
dNkN!
owszem wyszedłem...ale nie z izby, a z założenia, że tak samo jak ktoś kto ma jakiekolwiek pojęcie na temat dragów rozgraniczył z miejsca bake, witaminy, pigsy, kwasibory (na grupe A - nie widzę w tym nic złego) i browna, here, polski kompot,itd (na grupe B - której nawet słowem nie rusze bo to ścierwo od którego trzeba trzymać się daleko_zdala).

grupa a jest dla ludzi, gruba b dla szmaciarzy i dziwek.

...i nie wkręcaj falub tekstów typu łapy dizela jemu ani innym bo ja np. bym ci za to łep u(słowo na p)ił.
tranx-san
ee tam warszawski centralny rox, mniej tam szmaciarzy niz np na meczu legi wink.gif

w kazdej grupie spolecznej znajdziemy szmaciarzy, dz!#@i, konfidentow, psychopatow pedofili, narkomanow... etc

imo jednych bardziej grzeje wachanie/palenie, innych picie alkoholu.
Sa ludzie ktorzy pija, dla smaku, dla przyjemnosci, dla towarzystwa, a sa tacy ktorzy czatuja przed sklepem od 5tej rano i wyciagaja od malolatow kase na winciacho, tak samo z dragami, mami tutaj dwie skrajnosci.

Ja sie obracam w towarzystwie w ktorym wiele osob bierze, glownie sa to studenci, ktorzy lepiej lubia sie bawic, na codzien ucza sie/pracuja, funkcjonuja w trym spoleczenstwie jak kazdy inny normalny osobnik ktory nie bierze. Stac ich na lepsza zabawe to ja maja...

co do filmu requiem for a dream, ten film to istna psychoza... jak slucha soundtracku z tego filmu to mam ochote wziasc kose i zastabowac pol mojej ulicy :X

btw wkur.wia mnie caly ten bullshit o dragach ktory ogladamy na codzien w tv... madrzy ludzie moiwa nam tam zeby nie brac, bo to wciaga... gowno prawda kur.wa, moze i wciaga ale co to za problem nie brac? rzucic palenie czy picie, byc czystym... to wina slabej psychiki ludzi ktorzy nie moga przestac z nalogiem :U, zreszta branie to nalog o podlozu psychologicznym, tak jak palenie

Ja bym zalegalizowal dragi, ch.uj, przynajmniej ludzie by nie musieli siedziec w pierdlu za nielegalne dilowanie + sluzba zdrowia by zarabiala na leczeniu pacjentow :U, wszyscy by na tym skorzystali, a ci co by brac nie chcieli to by nie brali :F
D!z3l
CYTAT

btw wkur.wia mnie caly ten bullshit o dragach ktory ogladamy na codzien w tv... madrzy ludzie moiwa nam tam zeby nie brac, bo to wciaga... gowno prawda kur.wa, moze i wciaga ale co to za problem nie brac? rzucic palenie czy picie, byc czystym... to wina slabej psychiki ludzi ktorzy nie moga przestac z nalogiem :U, zreszta branie to nalog o podlozu psychologicznym, tak jak paleniem


Często w telewizji są organizowane progamy z udziałem młodzieży na temat narkotyków, musze powiedzieć że mam polewke z nich i z chęcią je oglądam żeby móc się pośmiać a chodzi przedewszystkim o jeden wątek poruszany
w owych programach---a mianowicie o wpływ "środowiska" (kolegów) na decyzje o tym czy masz spróbować narkotyku czy też nie. W czasie dyskusji wychodzi na to że to twoi koleżcy decydują za ciebie czy masz zapalić czy łyknąć pigułe(nacisk otoczenia na podjęcie decyzji). Ja uważam że ten wątek jest najbardziej z.je.banym pierdzieleniem we wszystkich tych debatach, programach o narkotykach. Otóż ja również mam od luja "przyjaciół" którzy bynajmniej jeżeli juz palą to nie wypalają dziennie np. jednej nabitki tylko dużo dużo więcej, podczas przebywania z tymi prO jaraczami (a byli to np. koledzy ze szkoły---hehe, na przerwie kibel to nomalnie był cały zadymiony !) zawsze próbowali mnie nakłonić żebym zajarał z nimi, jednak ja musze powiedzieć wprost niejestem fanem zieleniny (jakoś mi niepodchodzi palenie, wole napić sie browara lub wódki) i zazwychaj odmawiałem, a oni nato --nie to nie i było wszystko OK, nasczęście zawsze był podręką jakiś browar który powodował że nie nudziłem się podczas gdy oni zaczynali się brechtać z byle czego^^. Dlatego zawsze jak słysze że to inne osoby powoduja to że ktoś zaczął jarać, albo co gosza palić brauna to normalnie patrze co za z.!@# wymyślił taką teorje a póżniej zaczynam się brechtać ? z tego idioty !!!


CYTAT

ee tam warszawski centralny rox, mniej tam szmaciarzy niz np na meczu legi


Wypowiedz z d.up.y. ^^

tranx-san
haha, wiedzialem Dizel ze cie to zaboli biggrin.gif wkoncu jestes fanem legi smile.gif

zgadzam sie z twoja wypowiedzia.. szczerze jest jeszcze inaczej... kiedy znajdujemy sie w towarzystwie 10 osob, z czego polowa z nich pali, i chca sobie przyjarac, czy tam hapnac dzidke, to pytaja tylko i wylacznie bo tak wypada.. kto sie chce kur.wa dzielic z innymi czyms co jest drogie? Jak ja jestem z kumplami i oni wyciagaja grass, owszem pytaja sie "zapalisz z nami", ja mowie "nie dzieki", na co idzie odpowiedz "ok, to dobrze, wiecej dla nas".

Kiedys dawno temu jeszcze panowal taki mit, ze diler rozdaje dragi nowym za free, zeby sie wciagneli... moze kiedys tak bylo ale w dzisiejszym swiecie kapitalizmu, nikt nic nie daje za darmo
egzystor
Oczywiście jestem przeciw. Nie jarałem, nie jaram i nie będę jarał. To co mnie otacza i tak wprowadza mnie w taki trans, że nie potrzebuje dodatkowych bodźców. Nie potrzebuję też uciekać z realności w świat narkotycznych uniesień.
A kto chce jarać i tak wie gdzie i od kogo kupić.
ymma
Hmm miałam się nie wypowiadać na ten temat, bo jest to jeden z tych co nikt nikogo nigdy nie przekona a czasem prowadzą do kłótni - to taki rodzaj tematu jak wiara, aborcja czy gust. Jednak miałam wczoraj pewną wizytę, która sprawiła, że jednak skrobnę co nieco. O wizycie jednak za chwilę.

Chwila zwierzeń - pierwszy raz zajarałam trawę (jak ostatnio policzyłam) ponad 16 lat temu!! W tym czasie były okresy kiedy paliłam przez kilka lat prawie non stop i takie kiedy całymi miesiącami nic. Obecnie rzadko, czasem towarzysko, albo jak mnie natchnie smile.gif Większość (oczywiście nie wszyscy) moich znajomych pali, lub kiedyś paliła. I mój wniosek jest taki - trawa nie powinna być zalegalizowana!
Dlaczego? Ponieważ nie każdy powinien palić, czy nawet próbować. Przez te 16 lat przez moje życie i życie towarzyskie przewineło się kilkadziesiąt osób, które paliły mniej lub więcej i wśród nich znalazłby się przykład na każdy argument za i przeciw paleniu, czy legalizacji. Naprawdę każdy, który tu wymieniliście i jeszcze kilka o których nikt nie wspomniał, lub o nim po prostu nie wie. Nie będę tu ich wszystkich wymieniać, ale wspomnę o takich co palą od lat i nic, nic im nie jest, ot bawią się i tyle, albo relaksują itd, ale są i tacy, którzy zaczeli brać inne rzeczy właśnie dlatego, że trawa okazała się taka "niewinna" i wierzyli, że identycznie będzie i z innymi urzywkami - oczywiście nie muszę tłumaczyć, że się mocno mylili. Itd i itp.

Pytam się jednak jakie korzyści byłyby z legalizacji? Moim zdaniem jest mniej osób, które mogą se palić i wiedzą jak to robić i nie wpływa to na ich życie w jakiś szczególny sposób, od takich, dla których może to być problem, lub nawet dramat. I nikt nie wie do których się zalicza nim nie zacznie palić. To nie ma nic wspólnego z silną wolą, charakterem, czy zdrowym rozsądkiem. Problem z marihuaną jest właśnie taki, że przez baaardzo długi czas nie widać żadnych skutków ubocznych. Te pojawiają się zazwyczaj po latach.

Trawa nie uzależnia. A przynajmniej nie w taki sposób jak papierosy, czy alkohol. Trawa nie wywołuje raka w takim stopniu jak np papierosy, czy marskości wątroby - to wszystko prawda, ale jest jak zwykle jakieś ale. Nie będę wspominać juz o tym o czym była mowa tylko o rzeczach, które zostały pominięte. To co mi się najbardziej nie podoba u wielu ludzi palących trawę przez długi czas i dość intensywnie, to to jak się zmieniają. Zawsze na gorsze (nie wszyscy - mówię tu o tych właśnie na których trawa wpłyneła a jest ich większość) - trudno to w kilku słowach wytłumaczyć - dość powiedzieć, że przestają być tacy jakimi się ich polubiło, zaczyna irytować ich towarzystwo.

Trawa to środek wysoko depresyjny. Wszyscy palący długi czas odczują to prędzej czy później. Zaczynają się pojawiać coraz częstrze okresy depresji. Niestety nikt, kto jej nie miał, lub nie zna osoby na nią cierpiącą nie docenia jej wagi. Roz-(słowo na p) całe życie (kiedy trwa), a czasem zostawia ślad na trwałe.

A teraz o mojej wczorajszej wizycie. Otóż odwiedził mnie znajomy, który jest chory psychicznie - cierpi na jeden, lub kilka odmian schizofreni. Choroba u niego ujawniła się przez palenie marihuany - trawa stała się u niego katalizatorem wywołującym chorobę. Oczywiście miał genetyczną podatność na nią, oczywiście chorobę mógłby wywołać też inny czynnik - np stres, ale tego nie wiadomo. Faktem jest, że w jego przypadku była to trawa. I powiem Wam, że spotkanie z nim to zawsze jest straszliwe przeżycie. Widzieć jak wyjątkowo inteligentna osoba walczy ze sobą i całym światem bez chwili ustanku, jak ciągle się miota i cierpi, jaką agresję wywołuje sama u siebie, ciągłą nienawiść do wszystkich i wszystkiego, a najgorsze jest to że nie można jej pomóc, zrozumieć i przede wszystkim to że osoba ta wywołuje u innych strach i obrzydzenie! Nawet wiedząc, że jest to chory człowiek.

I dlatego jestem na nie. Bo zbyt wielu jest ludzi, którzy nigdy nie powinni urzywać trawki. Zbyt wielu jest takich których odmienia na gorsze - ich, lub ich życie. Pewnie, że nic się nikomu nie stanie jak se zapali od czasu do czasu, ale po co ułatwiać im stały dostęp. Kto chce bardzo i tak sobie poradzi. Może i papierosy i alkohol są równie "złe" lub gorsze, ale nie widzę powodu by dorzucać jeszcze narkotyki takie czy inne do ogólnie dostępnych urzywek. Nie tępię tych co palą (jakbym mogła - to byłaby hipokryzja tongue.gif), niech robią co chcą, ale nie uważam też, by było w tym coś absolutnie niegroźnego. I to tyle ode mnie. Choć wiem, że niewielu zrozumie co tak naprawdę chciałam powiedzieć i nikogo do niczego nie przekonam i nie mam zamiaru. Piszę tylko o tym do czego doszłam po tych 16 latach, ktoś inny może będzie miał inne wnioski.




ReiL
palilem przez okolo 2 lata od 2 juz prawie lat nie pale i po wiem wam ze jestem z tego bardzo zadowolony.Zgadzam sie z Opinia Ymmy ze Trawa nie powinna byc legalizowana(choc panstwo na tym traci gigantyczna kase)gdyz jak to mowia daj komus palec a bedzie chcial reke czyli apetyt rosnie w miare jedzenia,pozatym legalizacja ulatwia dostep mlodziezy(mam na mysli ta bez dowodu)do trawy a demoralizacja mlodziezy poprzez roznego rodzaju uzywki jest i tak juz znaczna wiec po co poglebiac problem??Pozdrawiam!!
To jest wersja lo-fi głównej zawartości. Aby zobaczyć pełną wersję z większą zawartością, obrazkami i formatowaniem proszę kliknij tutaj.
Invision Power Board © 2001-2026 Invision Power Services, Inc.